|
Clint
Mansell jest obecnie jednym z najbardziej intrygujących kompozytorów
tworzących w Hollywood. Swoją karierę muzyczną rozpoczął jako
wokalista i gitarzysta zespołu Pop Willi Eat Itself. W roku 1998 otrzymał,
od swojego przyjaciela Darrena Aronofsky'ego, szansę skomponowania muzyki
do filmu "Pi". Jednak prawdziwą sławę przyniósł mu, ich
kolejny projekt, którym było "Requiem dla snu". Później
przyszedł czas na ścieżki dźwiękowe do takich obrazów jak "Śmiertelna
wyliczanka", "Sahara" czy "Doom". Jego ostatnim
dziełem jest muzyka do kolejnego filmu Darrena Aronofsky'ego - "The
Fountain", przy okazji którego kompozytor ponownie zaprosił do współpracy
słynny zespół Kronos Quartet - współtwórców sukcesu "Requiem
dla snu". Za tę ścieżkę dźwiękową Mansell otrzymał nagrodę
Chicago Film Critics Awards oraz nominacje do Golden Globe i nagrody The
Broadcast Film Critics Association. Zapraszam do lektury rozmowy, jaką
przeprowadziłem z Clintem Mansellem kilka dni pod tym jak dowiedział się
o swojej nominacji do Golden Globes...
Łukasz
Waligórski: Jak
zapatrujesz się na, bardzo wyraźny we współczesnej hollywoodzkiej
muzyce filmowej, trend minimalizmu. Odcisnął swoje piętno na wielu
dzisiejszych ścieżkach Danny Elfmana, Jamesa Newtona Howarda, Hansa
Zimmera czy wreszcie oczywiście Twoich. Tak jak dla Goldsmithów i
Williamsów swojej ery inspiracją byli mistrzowie Złotej Ery i dawnej
klasyki, tak dla dziesiejszych faworytów wydają się nimi Steve Reich
czy Philip Glass. Zważywszy Waszą wspólną atencję dla Kronos Quartet,
jak dużą inspiracją jest dla Ciebie Glass?
Clint
Mansell: Tak po prawdzie, to
nie słucham za bardzo tych kompozytorów filmowych. Naprawdę lubię
takich twórców jak - Glass, Kaczmarek - i określone ścieżki dźwiękowe
takich twórców jak "Gladiator" Zimmera, "Dead Ringers"
Shore'a czy "Betty Blue"... jednak większość muzyki filmowej
jedynie usługuje filmom i w moich uszach to wyłącznie tapety - często
zresztą jak i filmy, do których powstają. Lubię filmy, które zmuszają
mnie do myślenia, w konsekwencji lubię muzykę, która sprawia, że czuję.
Piszę tak jak umiem, niektóre rzeczy są dobre, niektóre to zwykłe gówno,
ale czasami zdarzają się też wspaniałe.
Przypuszczam,
że tak samo jest w przypadku innych kompozytorów. Philip Glass i
Steve Reich są unikalnymi indywidualistami, którzy podążają za swoją
własną muzą. To jest według mnie bardzo inspirujące. "The
Hours" jest jedną z moich ulubionych partytur. Także muzycy z
Kronos Quartet są niesamowici. Poza tym są bardzo unikalni. Oni przodują,
nigdy nie naśladują.
Oba
Twoje główne tematy z "Requiem dla snu" oraz "The
Fountain" zbudowane są wokół dość prostej, minimalistycznej
figury muzycznej, jednak gdy popatrzeć na nie z szerszej perspektywy -
potrafią brzmieć w spektakularny sposób. Co jest prostsze dla
kompozytora - napisać niezwykle skomplikowaną kompozycję-motyw czy
rozwijać swoją kompozycję na bazie prostszego zestawu akordów, co często
prowadzi do zdumiewających, nieprzewidzianych rezultatów?
Lubię
prostotę. Uwielbiam Ramones. Być może po prostu w taki sposób działa
mój mózg. Nie analizuję tego, co piszę - piszę w taki sposób, w jaki
jestem zainspirowany. Zainspirowany projektem, dla którego tworzę. Myślę,
że bardzo istotne jest zdystansowanie się do zewnętrznych wpływów, tak
bardzo, jak to jest tylko możliwe. Może się okazać, że tam nic nie ma -
ale trzeba to wiedzieć.
Jak
oceniasz dzisiejszą popularność tematu z "Requiem dla snu"? Zyskał
on miano kultowego, dodatkowo posiłkują się nim z bardzo dobrym
skutkiem twórcy filmowych trailerów. Ostatnio znalazł wydatnie swoje
miejsce na płycie dot. muzyki właśnie z trailerów pt. "Requiem
for a Tower". Czy posiadanie na koncie tak rozpoznawalnej kompozycji
pomaga Ci w tej chwili w karierze kompozytorskiej? Jako bardziej
rozpoznawalna osobowość?
To bez wątpienia
pomogło w mojej karierze, ponieważ ludzie znają ten temat - kiedy pytają
"kto napisał ten temat?" w ten sposób odkrywają Clinta
Mansella. Poza tym to mi pokazało, jak moja muzyka może być adaptowana
na inne style. To było dla mnie bardzo oświecające.
Kiedy
zacząłeś pracować nad "The Fountain"? Słyszałem, że to był
najdłuższy projekt filmowy, przy którym kiedykolwiek pracowałeś?
Pracowałem
nad nim przez 6 lat.
Wiele
osób uważa, że żyjemy w epoce temp-tracka. Kompozytorzy są niemal
zmuszani do powtarzania samych siebie albo swoich kolegów. Czy film
"The Fountain" miał jakiś temp-track?
Nigdy nie podkładamy
muzyki tymczasowej pod filmy Darrena (reżyser filmu Darren Aronofsky -
przyp. red.). On zawsze wykorzystuje moją
oryginalną muzykę. Jeśli jeszcze nie napisałem muzyki, wtedy film nie
ma muzyki. Jakkolwiek dlatego, że jestem tak zaangażowany w filmy
Darrena,
zawsze ma ode mnie jakąś muzykę, której może użyć - ma nawet muzykę
już na planie zdjęciowym. To może nie być jeszcze ostateczna muzyka, ta prawidłowa
- ale ma muzykę. To znowu sprawia, że jesteśmy wolni od wpływów z
zewnątrz.
Znamy Twoją
współpracę z Kronos Quartet z filmu "Requiem dla snu", ale
obawiam się, że tutaj, w Polsce, niewiele osób wie czym jest Mogwai. Mógłbyś
nam powiedzieć? Jak wyglądała Twoja współpraca z Mogwai?
Zespół
Mogwai pochodzi z Glasgow w Szkocji. Robi najbardziej odjazdową,
melodyczną, harmoniczną, nieskładną, piękną muzykę jaką znam. Zachęcam
Was do własnych poszukiwań.
Czy
to prawda, że David Bowie miał być zaangażowany w ścieżkę dźwiękową
do "The Fountain"?
David Bowie jest
powodem, dla którego chciałem być muzykiem. Zobaczyłem go w telewizji
kiedy miałem 8 lat i zakochałem się w tym, co usłyszałem
("Starman" z "Ziggy Stardust"). Tak, spotkaliśmy się kilka razy,
widział wczesne projekty filmu, zagrałem mu kilka tematów, nad którymi
pracowałem. Zdecydował jednak nie angażować się.
Znasz jakichś
polskich kompozytorów? Słyszałem, że naprawdę podobały Ci się
"Niewierna" i "Marzyciel" Jana A.P. Kaczmarka...
"Niewierna"
to piękna ścieżka dźwiękowa. Sprawia, że film jest naprawdę dobry.
Co ciekawe spotkałem się z Adrianem Lyne w sprawie komponowania muzyki
do tego filmu, ale zdecydował się na Jana. Kiedy usłyszałem jego muzykę
zrozumiałem dlaczego. Nie potrafiłbym zrobić tego, co Jan. Niesamowite.
"Marzyciela" po raz pierwszy obejrzałem w samolocie -
doprowadził mnie do łez. Płakałem oglądając film w samolocie!! Człowieku,
to jest dopiero film - a muzyka miała na to ogromny wpływ. Uwielbiam
prace Jana.
Znam oczywiście
Zbigniewa Preisnera za sprawą Kieślowskiego. Obu bardzo podziwiam. Nie znam
żadnych innych polskich kompozytorów, a bardzo chciałbym jakichś usłyszeć.
Może możesz mi jakichś polecić? Bardzo interesuje mnie muzyka spoza
Ameryki - wiele można się od niej nauczyć.
Bardzo chętnie
odwiedziłbym także Polskę. Fascynuje mnie jej historia, problemy i piękno.
Zauważyłem,
że napisy końcowe w "Marzycielu" i "The Fountain" są
bardzo podobne pod względem muzyki wykonywanej tylko na fortepianie. W
"Marzycielu" mamy bardzo romantyczną i subtelną wariację
tematu przewodniego graną przez Leszka Możdżera. W "The Fountain"
z kolei pojawia się piękne "Together We
Will Live Forever" w wykonaniu Randy'ego Kerbera. Dlaczego zdecydowałeś
się zakończyć ten film w tak delikatnym i eleganckim stylu? Inspirowałeś
się Kaczmarkiem czy może to był pomysł Darrena Aronofsky'ego?
Nigdy o tym nie myślałem
- myślę, że to styl, który był już wcześniej wykorzystywany. Chcieliśmy
dać szansę publiczności na chwilę refleksji i przyswojenia tego, co właśnie
zobaczyli i czego doświadczyli.
Naprawdę
gratuluję Ci nominacji do Golden Globe oraz nagrody The
Broadcast Film Critics Association za "The Fountain". Czy sądzisz, że nominacja do Oscara
w kategorii Best Score jest w Twoim zasięgu? Powiedz nam, co te wszystkie
nominacje i nagrody znaczą dla Ciebie?
Dziękuję. To miło
być docenionym, to miło, że ta ścieżka dźwiękowa została doceniona.
Gdybym był nominowany za inne prace, jakie zrobiłem -
"Sahara", "Doom" na przykład - byłobym wdzięczny,
ale być nominowanym za "The Fountain", które według mnie jest
moją najlepszą pracą, bardzo osobistą, to bardzo wynagradzające.
Kto
wie jakimi kryteriami one (Oscary - przyp. red.) się kierują. Piszę
najlepiej jak potrafię i kiedy coś robię i wierzę, że to jest dobre, to
tak będę mówił. Równocześnie, jeśli coś nie jest dobre, też to
powiem. Mam tylko nadzieję, że muzyka dostanie szansę bycia usłyszaną.
Wiemy już, że Ennio Morricone otrzyma honorową nagrodę Amerykańskiej Akademii
Filmowej. Czy sądzisz, że ten włoski kompozytor zasłużył na tę
nagrodę? Znasz jakieś jego prace?
Morricone
to legenda. Jeśli ludzie znają tylko jeden kawałek muzyki filmowej to
prawdopodobnie będzie to "Dobry, zły i brzydki". On jest tak
twórczy, jego muzyka posiada taki charakter. Absolutnie zasłużył na
ten zaszczyt.
Naprawdę
chciałbym podziękować Ci za Twój czas. Poza tym życzę Ci samych
sukcesów związanych z "The Fountain" i Twoimi kolejnymi
projektami.
P.S.:
Chciałbym bardzo podziękować Tomkowi Rokicie z portalu Score
Aficionado za pomoc w przygotowaniu i tłumaczeniu tego wywiadu.
Autor
wywiadu: Łukasz Waligórski
|