| Artykuły | |
|
Scott Glasgow to jeden z kompozytorów młodego pokolenia, który ujął mnie swoją pracowitością w ostatnich latach. Od blisko 10 lat mieszka i pracuje w Los Angeles mozolnie budując swoją karierę. Początkowo asystował takim sławom muzyki filmowej jak Christopher Young, Bruce Broughton, Jeff Rona czy Ed Shearmur. Na swoim koncie ma również wiele samodzielnych projektów i wydanych soundtracków: "Lo", "Hack!", "Robotech: The Shadow Chronicles". Zapraszamy zatem do lektury wywiadu, którego Scott Glasgow udzielił specjalnie dla czytelników MuzykaFilmowa.pl.
Scott Glasgow: Dorastałem oglądając filmy, jak wszyscy, zainspirowany "Powrotem do przyszłości", "Gwiezdnymi Wojnami", "Obcym" i muzyką, która im towarzyszyła. Od najmłodszych lat grałem też na gitarze klasycznej. Myślę, że dzień, w którym powiedziałem sobie, że chciałbym zostać kompozytorem, to był dzień, w którym obejrzałem film "Człowiek rakieta". Gdy jednak prześledzić moje najwcześniejsze wspomnienia, muzyka filmowa była w moim życiu już od najmłodszych lat. Mój dziadek pracował przez całe życie w RCA więc mimowolnie słuchałem wszelkiego rodzaju muzyki już od dnia gdy się urodziłem. Pamiętam wręcz, że czytałem komiksy słuchając muzyki do "Obcego" Jerry’ego Goldsmitha, więc mogę szczerze powiedzieć, że muzyka filmowa jest ze mną bardzo długo. Te wczesne nagrania, których wtedy słuchałem miały ogromny wpływ na mój gust muzyczny. Czy komponowanie muzyki filmowej było Twoim wyborem od samego początku? Tak. Powiedziałbym że tak, chociaż bywało różnie. Kiedy trafiłem do collage’u w Los Angeles, okazało się każdy kompozytor chciał tam komponować do filmu. Dlatego pomyślałem, że żeby się nieco wyróżnić, powinienem skupić swoją energię na muzyce koncertowej, a dokładniej na dramatycznej muzyce koncertowej jaką jest opera (dla mnie to wręcz rozwinięcie muzyki filmowej). Kiedy ukończyłem San Francisco Conservatory of Music, zdecydowałem jednak się na robienie kariery związanej z muzyką filmową.
Cóż, kiedy nie piszesz muzyki do własnych filmów, to starasz się znaleźć jakąkolwiek pracę żeby przetrwać albo w ten sposób się przebić. Na początku swojej kariery pracowałem z wieloma różnymi kompozytorami, Elia Cmiral, Edward Shearmur i kilku innych. Z Brucem Broughtonem, pracowałem podczas festiwalu w Aspen gdzie on był gościem. Miałem wtedy rzadką okazje poznać go osobiście bardzo dobrze, nie jako uczeń ale pracując z nim ramię w ramię jako wykładowca. Z Christopherem Youngiem pracowałem przy czterech filmach. W tym przypadku to przyjaciel (Jonathan Price) zareferował mnie do pomocy. Pracowałem z Chrisem przy filmach "Runaway Jury", "Unfinished Life", "Spider-man 2", i "The Grudge". Chris Young jest naprawdę wielki! Świetnie się z nim pracowało i bez wahania zrobiłbym to ponownie. Studiowałeś u Johna Corigiliano. Mógłbyś o tym opowiedzieć? Zostałem przyjęty na stypendium ASCAP do Aspen Music Festiwal, gdzie studiowałem kompozycję filmową u Johna Corigliano przez rok 2001 (po roku wróciłem tam i poznałem Bruce’a Broughtona). Już wcześniej studiowałem u Corigliano w San Francisco Conservatory, jednak w Aspen nauczanie dotyczyło wyłącznie muzyki filmowej, co było czymś absolutnie wyjątkowym. John jest niesamowitym nauczycielem. Słyszy w swojej głowie absolutnie wszystko, rozpisując na papierze całą orkiestrę. Przebywanie w jego otoczeniu i obserwowanie tego było niesamowite. To ma i zawsze będzie miało ogromny wpływ na moją muzykę.
"Robotech" bazuje na serialu telewizyjnym z lat 80-tych, który emitowany był w USA. Istnieje ogromna liczba fanów, którzy są bardzo zainteresowani każdym najmniejszym szczegółem serialu. Po kilku konwentach, wywiadach i spotkania z fanami zdałem sobie sprawę, że chcą oni poznać więcej szczegółów na temat muzyki do filmu – dlatego zrobiłem tę stronę. To muzyka oparta na lejtmotywach (technika komponowania rozwinięta przez Wagnera w jego operach, gdzie każda postać, przedmiot czy idea były reprezentowane tematem muzycznym). To z kolei doprowadziło to konieczności opisania wszystkich tematów, jakie znajdują się na ścieżce dźwiękowej i oceny ich reprezentacji na płycie. Zauważ, że istnieje jeszcze 15 minut muzyki, która nie została jeszcze wydana, ale dobra wiadomość jest taka, że niedługo to nastąpi! Inny mój score, "Chasing Ghosts", jest również oparty na lejtmotywach. Myślałem o stworzeniu strony internetowej również i o nim. Myślę, że tego rodzaju ścieżki dźwiękowe mogą być w taki sposób analizowane i może to dostarczać pewnego rodzaju rozrywki. Pewnego dnia chciałbym do tych analiz dołączyć również próbki nagrań. Jeśli znajdę chwilę czasu, to na pewno to zrobię! Swoją stronę prowadzę osobiście. Jest trochę skromna, ale zdaje się spełniać swoją funkcję. Myślisz, że ta technika komponowania, oparta na lejtmotywach, sprawdza się w tylko określonych gatunkach filmowych, jak komedia, adaptacje komiksów czy SciFi? Jak zadziałałoby to w horrorze? Myślę, że utalentowany kompozytor poradziłby sobie z tą techniką w każdym gatunku, aczkolwiek wszystko zależy od historii. Było kilka filmów, przy których zastanawiałem się nad lejtmotywami (np. "Bone Dry"), ale była to zazwyczaj prosta historia kilku postaci i to po prostu nie działało. "Chasing Ghosts" i "Robotech" to opowieści z mnóstwem postaci i bardzo złożone. Nie wiem czy byłbym w stanie na przykład zrobić to samo w swojej ostatniej komedii "Taking Chances".
Bardzo lubię horrory. Pozwalają mi na odkrywanie bardziej ekstremalnych technik ilustracji i mogę w nich wykorzystywać niektóre z sampli, które samodzielnie tworzyłem przez lata. Myślę, że gdybym cała moja kariera ograniczyła się do science fiction i horrorów to byłbym szczęśliwy! Ostatnio komponowałem również do komedii i dobrze się przy tym bawiłem, ale w jakiś sposób bardziej odpowiadają mi filmy typu horror / SciFi / thriller. Myślę że moim projektem marzeń byłoby epickie fantasy albo SciFi. Ale tak naprawdę każdy kompozytor ma nadzieję na naprawdę dobry film, z dobrymi aktorami i świetnym scenariuszem niezależnie od gatunku. Gdyby to miał być jednocześnie film science fiction, dla mnie byłby idealny! Jedną z Twoich ostatnich prac jest horror "Lo". Score ten zawiera cytaty z kompozytorów muzyki klasycznej, jak Saint-Seans czy Paganini… Czy to był Twój pomysł? Brzmi świetnie! Dziękuję! Tak, to ja wyszedłem z tym pomysłem po pierwszym obejrzeniu filmu. To po prostu pasowało, słyszałem ten utwór Saint-Saens w mojej głowie kiedy oglądałem fragmenty filmu. Myślę że wyszło to naprawdę dobrze. Co do Paganiniego, zawsze uwielbiałem jego prace i jego reputację jakoby był w zmowie ze samym diabłem. Myślę że był pierwszą gwiazdą rocka, może jeszcze razem z Lisztem! Wiele zawdzięczam Markowi Robertsonowi, który jest głosem muzycznym "Lo". Nie wiem czy bez jego pięknej gry na skrzypcach ten score brzmiałby równie dobrze jak teraz. Mark jest świetny! Grał dla mnie już kilka razy – na napisach końcowych w "The Bridge To Nowhere" oraz do "Hollywood and Wine" (obie ścieżki niestety niewydane na CD, a tylko "Bridge to Nowhere" dostępne na DVD - jak na razie). Co uważasz za swój największy sukces, jeśli chodzi o komponowanie do filmów? Cóż, prawdopodobnie możliwość nagrywania na żywo z całkiem sporą orkiestrą. To ostatnio stało się rzadkością w tej dziedzinie. Obecnie wszystko opiera się na samplach i sztucznych orkiestrach. Pewien producent powiedział kiedyś do mnie "Wiem, że potrafisz zrobić muzykę do tego filmu bez zatrudniania orkiestry, bo inni kompozytorzy powiedzieli mi, że można to zrobić, a dźwięk będzie wystarczająco realistyczny". Kilka projektów miało budżet wystarczający do nagrania na żywo, ale jest to obecnie prawdziwym luksusem, a w przyszłości stanie się zapewne rzadkością. To co kiedyś było normalną sytuacją w komponowaniu do filmu, teraz jest wyjątkiem, co według mnie jest strasznie smutne. Budżety na filmy tak się posypały, że nawet wynagrodzenie dla kompozytora skurczyło się do nieprawdopodobnego poziomu, z którego trudno wyżyć. Chciałbym powiedzieć, że cudownie jest komponować muzykę do filmów w Hollywood, ale z punktu widzenia podstawowych potrzeb życiowych, jest to poważne wyzwanie.
Tak! Oczywiście. Dorastałem słuchając Pendereckiego. Po prostu uwielbiam jego prace i jeśli uważnie się przysłuchasz moim pracom na pewno to usłyszysz (szczególnie "shining axe" z "HACK!" i "Incantation" z "Lo"). Lutosławski także miał na mnie ogromny wpływ, zwłaszcza w latach mojej młodości. Wiele lat temu miałem szczęście poznać Lutosławskiego osobiście po premierze jego 4 Symfonii w wykonaniu LA Philharmonic. Był dla mnie bardzo miły, usiadł i rozmawiał ze mną po koncercie, podpisał dla mnie swoją partyturę – nie mogło być lepiej. Kilka miesięcy później kiedy komponowałem swoje "Piano Trio" dowiedziałem się, że umarł. Środkowa część "Piano Trio" nosi więc podtytuł "Pamięci Witolda Lutosławskiego", jako hołd jego wielkości jako kompozytora i jego hojności, jaką okazał mi tamtego wieczoru, kiedy go poznałem. Także Górecki miał wielki wpływ na moją pracę, co można usłyszeć w utworze "Interrogation" na soundtracku z "Chasing Ghosts". Jego 3 Symfonia to klasyk i bez wątpienia była wzorem kiedy pisałem ten utwór, chociaż jest zupełnie inny pomimo solo skrzypiec grającego ponad orkiestrą. Jest jeszcze Wojciech Kilar. Kolejny kompozytor, którego bardzo lubię, i który ogromny wpływ na moją pracę, zwłaszcza mój score do "The Gene Generation". A co z kompozytorami muzyki filmowej? Jan A.P. Kaczmarek, Zbigniew Preisner, Krzysztof Komeda, Bronisław Kaper? Czy są rozpoznawalni w Hollywood? Ohh, oczywiście! Wszyscy są. Ostatnio odkryłem Kaper kiedy oglądałem film "Lili", który ma moim zdaniem świetną muzykę. Bez wątpienia to wszystko dobrzy kompozytorzy i rozpoznawalnie dla mnie, aczkolwiek nie chciałbym mówić za całą społeczność Hollywood. Jestem tylko jednym kompozytorem w mieście jest ich po prostu setki. Kim byś był, gdybyś nie był kompozytorem? Naprawdę nie mam pojęcia. Cóż, może szefem kuchni? Zawsze byłem miłośnikiem dobrej kuchni, ale niestety sam nie gotuję za wiele. Myślę że pewnego dnia chciałbym pójść do szkoły kucharskiej, jeśli tylko będę miał na to czas. Mogłyś powiedzieć coś o swoich ostatnich i nadchodzących projektach lub soundtrackach? Mój ostatni projekt to film "The Legend Of Awesomest Maximus" dla wytwórni National Lampoon. To parodia "Gladiatora", "Braveheart", "Troi", "300" i chyba wszystkich filmów epickich, jakie powstały. Mój score to w większości poważna ilustracja, ale czasem zdarzają się głupkowate momenty. Pojawia się także wspaniała śpiewaczka Laurie Ann Haus, którą znalazłem dzięki innemu kompozytorowi, Nealowy Acree. Nie jestem pewien kiedy film będzie dostępny ani czy będzie oficjalne wydanie soundtracku, ale na pewno stworzę jakieś promo. Wielkie dzięki za wszystkie odpowiedzi i Twój czas! Powodzenia z nowymi projektami! Wywiad przeprowadził: Łukasz Waligórski Więcej informacji o Scott'cie Glasgow znajdziecie na jego stronie:www.scottglasgowmusic.com | |





Łukasz Waligóski:
Zdaje się, że pracowałeś z takimi świetnymi kompozytorami, jak Bruce Brougthon i Christopher Young. Mógłbyś o tym opowiedzieć?
Mógłbyś opowiedzieć o pracy nad "Robotech: The Shadow Chronicles"? Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tej muzyki. Na swojej stronie internetowej rozpisałeś wręcz instrukcję, jak interpretować wszystkie lejtmotywy i całą partyturę. Jako krytyk nigdy nie spotkałem się żeby kompozytor zadał sobie trud tłumaczenia utwór po utworze swojej muzyki by uniknąć błędów w jej interpretacji…
W ostatnim czasie skomponowałeś muzykę do kilku horrorów. Lubisz ten gatunek filmowy czy to po prostu praca, którą robisz żeby zarobić na życie, a Twoje ambicje podążają w zupełnie innych kierunkach?
Czy znasz jakichś polskich kompozytorów?
Komentarze
Obecnie brak komentarzy.
Dodaj komentarz