|
Wywiad
przeprowadził: Mikael Carlsson (Music
From The Movies)
Tłumaczenie
i opracowanie: Łukasz Waligórski
Superbohaterowie
lat 70 i 80 mieli Johna Williamsa. Komiksowi herosi lat 90 byli wspomagani
muzyką Danny’ego Elfmana. Wchodząc w nowe milenium zalewa nas nowa
fala filmowych superbohaterów i pojawia się nowa supergwiazda filmowej
muzyki akcji – to kompozytor John Ottman. Od kiedy przebił się swoją
muzyką w stylu noir do filmu "The Usual Suspects" dziesięć lat
temu, Ottman ciągle rozwija się jako kompozytor. Razem z filmem "X-men 2" stał się znaczącą postacią w świecie filmów akcji oraz
przygodowych, co zaowocowało dwoma wysokobudżetowymi zleceniami na muzykę
do filmów z tego samego gatunku: "Fantastyczna Czwórka" i "Powrót
Supermana". John Ottman jest także filmowym montażystą a w przypadku
filmów reżyserowanych przez Bryana Singera, jak "X2" i nadchodzący "Powrót
Supermana" Ottman zajmuje się zarówno montażem jak i
komponowaniem ścieżki dźwiękowej. "Fantastyczna Czwórka" jakkolwiek jest jednym z tych filmów, w których
Ottman miał skupić się tylko na muzyce. Jeszcze jedna adaptacja
komiksu, jaką jest "Fantastyczna Czwórka" swoją premierę ma w ten
weekend (w Polsce 19-08-2005 – przyp. tłum.) i jest dziełem wytwórni
20th Century Fox. "Music From The Movies" miało okazję przeprowadzić
wywiad z Johnem Ottmanem o wielkiej partyturze, która towarzyszy
heroicznym zmaganiom The Human Torch (Ludzka Pochodnia – przyp. tłum.),
The Thing (Stwór - przyp. tłum.), Mr Fantastic i The Invisible Woman (Niewidzialna Kobieta - przyp. tłum.).
John,
jesteś nową supergwiazdą pośród kompozytorów, jeśli chodzi o
pisanie muzyki do filmów, o superbohaterach. Po "X-men 2" przyszedł
czas na "Fantastyczną Czwórkę" a w przyszłym roku ukaże się "Powrót
Supermana". Wydaje mi się, że będąc specjalistą od tego typu filmów
nie można się nudzić? Jak zdobyłeś tak
ekscytujące zlecenia i co według Ciebie sprawia, że jesteś odpowiednim
kompozytorem do tego typu filmów?
Cóż,
nie mogę powiedzieć, że mam problem z byciem specjalistą od tego typu
filmów. To jest typ muzyki dający najwięcej radości, jeśli chodzi o pisanie a
poza tym takie filmy zwykle mają spory budżet pozwalający na zatrudnienie wielkich
orkiestr. Poza tym czuję się naprawdę dobrze robiąc tego typu
partytury. Ale nie mogę jeszcze powiedzieć, że jestem specjalistą w
tym gatunku filmowym. Ciągle czuję, że jestem w cieniu i niczego nie
mogę być pewny. "X2" było konsekwencją znajomości z Bryanem
Singerem a wielu ludzi pracujących w Fox i zaangażowanych w "X2" było
także częścią ekipy "Fantastycznej Czwórki". Dlatego wykonałem
mnóstwo telefonów do producenta Ralpha Wintera, music supervisor’a,
Dave’a Jordana i Roberta Krafta odpowiedzialnych za muzykę. I tak stanąłem
w ich drzwiach i spotkałem się z reżyserem, któremu powied ziałem jak
bardzo chciałbym napisać podniosłą partyturę bez tak starannego
trzymania się poważnego tonu jak w "X2". "X2" często było
ograniczane tematycznie, ponieważ nie było tam zbyt wiele możliwości do
używania tematów. W tym filmie nie chodziło o to, że oni biegają w kółko
i ratują ludzi. Oni uciekali od ludzi! A teraz z kolei komponuję Supermana znów
z powodu Bryana Singera. Wiesz jak to jest, "Będziesz montował ten
film albo nie piszesz muzyki". Szantaż ciągle działa! Więc zdaje się,
że Superman będzie przeciągającym się i niezwykłym doświadczeniem. Nie
skończyłem nawet miksować "Fantastycznej Czwórki", kiedy już byłem
w samolocie do Australii po miesiącu montowania tego obrazu.
Filmy
o X-man i Fantastycznej Czwórce są w pewien sposób podobne dlatego, że
oba mają bardzo specyficznych superbohaterów, którzy posiadają niezwykłe,
nadnaturalne talenty. Jak traktujesz te różne postaci w "Fantastycznej
Czwórce"; czy mają one na przykład swoje własne tematy czy dźwięki?
Powiedz jak podszedłeś do tego filmu i jakie są różnice między "Fantastyczną Czwórką" a
"X-men 2"?
Postaci
w "X2" są bardziej ofiarami i kozłami ofiarnymi. Bohaterowie "Fantastycznej Czwórki" są sławni i pewni swoich mocy... no może z
wyjątkiem Stwora. Dlatego w przypadku muzyki jest trochę więcej
zabawy i wyrazistości. Jak w "X2" dałem wszystkim postaciom jeden nadrzędny,
heroiczny temat, ale jest dużo dłuższy i lepiej rozwinięty niż w "X2". Ta jego wielkość pojawia się, ponieważ oryginalnie w filmie
była długa, animowana sekwencja z napisami początkowymi do tytułu "Fantastyczna Czwórka". Jednak zaledwie dwa dni przed ostatecznym cięciem,
Fox zdecydowało, że nie podoba im się ta animacja i wycieli całą
sekwencję z napisami początkowymi. Mój edytor muzyki wykorzystał wtedy
część tego tematu na początku filmu! A więc udźwiękowienie za pomocą
dokładnie dopasowanej uwertury na początku filmu zeszło na dalszy plan.
Trochę to niefortunne, bo napisałem silny temat na wstęp. W każdym
razie ten temat miał charakterystyczne fanfary, które upatrzyłem sobie
dla "The Human Torch". Ostatecznie brzmi on świetnie, kiedy "The
Human Torch" przelatuje między budynkami. Jest jeszcze temat Bena "Stwora", który jest bardzo Amerykański, odzwierciedlający
czasy, kiedy ten był jeszcze astronautą; dla niego na pewno to były
lepsze czasy. Poza tym rzuca go dziewczyna, co jest takim dodatkowym wątkiem.
To on ma największe wyrzuty sumienia, więc pomyślałem, że powinien
mieć swój własny, dobrze rozwinięty temat. Tak poza tym podobnie jak w
"X2" są takie małe motywy postaci. Sue Storm ma krótki powielający
się chóralny motyw i jest jeszcze szybkie staccato drewnianych
instrumentów dętych jako motyw odkrywania przez nich swoich mocy. Mr.
Fantastic natomiast ma krótki, szybki temat oparty na instrumentach dętych
drewnianych i smyczkach grających glissando (płynne przejście od
jednego dźwięku do drugiego – przyp. tłum.). Temat Dr Dooma to tak
naprawdę główny temat, czyli pompatyczne minorowe smyczki upiększone
przez głęboki chór. Po tym jak nagrałem już muzykę montażyści
sporo razy przemontowali film i nawet dokręcili kilka nowych scen, do których
wcześniej napisałem muzykę w ogóle ich nie widząc. Dzisiaj wieczorem
zobaczę film i już zostałem ostrzeżony przez mojego montażystę
muzyki żebym nie wariował za dużo. Więc jestem przygotowany, że będę
wariował. Jak Goldsmith kiedyś powiedział, jak tylko dostarczasz
partyturę, to już nie Twój interes, co się dalej z nią stanie.
Wiem
jak bardzo podziwiasz prace Jerry’ego Goldsmitha i to interesujące
zobaczyć, że zazwyczaj kierujesz się jedną z jego zasad filmowej
kompozycji; znaleźć jeden, bardzo silny temat i zbudować partyturę wokół
tego jednoczącego cały film elementu. Partytura do "X-mena 2" i jego
temat przewodni to tylko jeden przykład a teraz mamy kolejny w postaci "Fantastycznej Czwórki". Możesz wyjaśnić, co chciałeś muzycznie i
dramatycznie wyrazić za pomocą tematu z "Fantastycznej Czwórki"?
Dokładnie.
Taka budowa na jednym, centralnym temacie sprawia, że film jest bardziej
spójny i przejrzysty. Dla mnie jest to w ogóle sens robienia czegoś
takiego. Jak powiedziałem po prostu chciałem żeby temat Fantastycznej
Czwórki był optymistyczny i heroiczny i jak "X2" miał w sobie ślad
humanizmu a nie tylko mroku.
Jak
większość innych heroicznych partytur z Hollywood, jest to partytura na
ogromną orkiestrę i chór. Czy kiedykolwiek dyskutowałeś o tym żeby pójść
w innym kierunku? Na przykład niektóre dzisiejsze filmy akcji mają
techno-kształtne partytury prawdopodobnie wycelowane w młodszych słuchaczy.
Nigdy
nawet o tym nie wspominałem. Od pierwszej chwili jedynym pomysłem było,
aby zrobić wielką klasyczną partyturę filmową. Nie jestem pewien, ale
wydaje mi się, że "Elektra" i "Daredevil" miały takie mieszane
nowoczesno-orkiestrowe partytury a producenci chcieli żeby ta muzyka była
inna – bardziej taka jak "X2". "X2-lite", jak to ktoś powiedział.
Więc ja byłem właściwym gościem do tej roboty.
Czy
możemy posłuchać jakichś ciekawych faktów i liczb związanych z tą
partyturą?
Niewiele
już pamiętam, ale kiedy film był składany napisałem osiemdziesiąt
dziewięć minut muzyki, kilka pomysłów do scen, które nie były
jeszcze nakręcone. Skręciliśmy tą muzykę w pięć dni z dziewięćdziesięcioośmioosobową
orkiestrą w Fox. Myślę, że miałem około siedmiu tygodni na pisanie,
chociaż sceny ciągle zmieniały się niemal każdego kolejnego dnia. Na
końcu i tak wszystko przemontowali.
Jakich
specyficznych instrukcji udzielał Ci reżyser, Tim Story? Jak wspominasz
pracę z nim?
Tim
to facet, który pozwala Ci robić swoje, co sprawia, że cały proces
jest łatwiejszy i sprawia więcej przyjemności. On Ci ufa chociaż
skomentował kilka rzeczy, kiedy słuchał próbek muzyki. Ale nigdy nie był przesadnie
drobiazgowy, co jest marzeniem kompozytora. Myślę, że to było bardziej
tak jak za dawnych lat. Kiedy odczuwasz, że nic nie jest Ci narzucane to
czujesz się po prostu bardziej twórczo i mam nadzieję, że to jaką
przyjemność sprawiło mi komponowanie odbiło się też w muzyce.
W
takim filmie jak ten, w którym jest tak dużo efektów specjalnych musiałeś
chyba napisać dość sporo muzyki bez uprzedniego zobaczenia któregokolwiek
z tych efektów. Jak to jest pracować z niekompletnym materiałem? Czy
efekty specjalne mogą być inspiracją dla kompozytora?
Taa, cóż
wszystko się zmienia w tym filmie! Ale do sekwencji efektów specjalnych
chciałem docelowo zaprojektować muzykę tak żeby mogła ona
być zmontowana później bez ingerencji w dźwięk. Tak jak do początkowego
ataku burzy na stację kosmiczną zrobiłem mnóstwo powtarzających się
linii melodycznych, które z łatwością mogły być skracane, wyciszane
lub rozciągane. Poza tym zrobiłem ogromne sekcje smyczkowe, którymi także
można było manipulować. Ten film miał animowane sekwencje przez cały
czas aż do ostatniego cięcia, więc nie miałem wyboru i musiałem
uprzedzać montaż muzyczny.
Jak
praktycznie wygląda praca z Twoim dyrygentem i orkiestratorem Damonem
Intrabartolo?
Jak już
w przeszłości wspominałem, piszę każdą nutę aż do ostatniego trelu
fletu. Muszę to robić, bo chcę żeby moje próbki miały wszystkie te
elementy, które będą później nagrywane. Dzięki temu nie ma żadnych
nie przemyślanych niespodzianek podczas spisywania nut. Orkiestracja jest
dla mnie wszystkim i mam zbyt dużego bzika na punkcie kontroli żeby
zostawić to komuś innemu. Jedna drobna zmiana może wyznaczać granicę
między pomysłem działającym dobrze lub źle. Tak wiele zależy od
odpowiedniej barwy dźwięku, że jedno dziwne pizzicato albo subtelny
akord może wszystko rozsadzić. Więc Damon dostaje moje pliki midi i
generalnie przepisuje na orkiestrę. Wiele razy aranżuje linie smyczków i zawsze poprawia moje oznaczenia czasowe, które ja na ogół
ignoruję. Poza tym także dodaje podstawowe wsparcie, o które proszę w
komentarzach, jakie robię w pliku, jak "dodać kontrabas dla wsparcia
między 0:45 i 1:25". Aby ułatwić pisanie po prostu projektuję "clik
track" i piszę pod niego. Damon tak bardzo zżywa się z
partyturą, że świetnie, że to on dyryguje. Poza tym on dobrze wyczuwa
moje intencje, więc jeżeli niechlujnie gram midi on zwykle wie, o co mi
chodzi. Chociaż lubi narzekać i dzwonić do mnie mówiąc "Jezu, czy
ty byłeś naćpany, kiedy to grałeś?" wtedy ja odpowiadam "Zamknij
się, było późno! Po prostu napraw to!".
Wiem
także, że Twój inżynier dźwięku, Casey Stone, wyprodukował album
dla Varese Sarabande. To dość niezwykłe, opowiedz o tym!
Cóż,
musiałem być wtedy już w samolocie do Sydney, więc nie miałem zbyt
wiele czasu żeby usiąść i przygotować partyturę na album. Dlatego powiedziałem
"Casey, zrób to ty, a ja pozwolę Ci się wpisać jako
producent. Muszę się stąd uciekać albo Bryan Singer będzie miał moją
głowę na tacy!" Zrobiłem trochę wstępnych montażówek z pomysłów,
jakie zmiksowaliśmy, ale to on musiał zrobić resztę i nadzorować udźwiękowienie
filmu.
W końcu
musisz coś mi powiedzieć o "Powrocie Supermana"! Kiedy zaczynasz
pracę nad tym filmem i czy to prawda, że włączysz oryginalny temat
Johna Williamsa do swojej partytury?
Muszę
sprostać mojemu pierwszemu zadaniu, jakim jest teraz montaż filmu. Nie
zabiorę się tak naprawdę do pisania partytury chyba do lutego.
Prawdopodobnie nagramy jakoś w kwietniu. Przyznaję, że byłoby zbrodnią
nie włączyć oryginalnego tematu. Tak wiele z tego filmu przypomina
oryginał, że musimy zbudować muzyczny odpowiednik tego, co stworzył
Williams. Jednocześnie musimy iść naprzód i uniknąć wrażenia
jakiegoś starego filmu, patetycznie starając się grać przez cały czas
coś oryginalnego. Dlatego też nie będzie to łatwe
zadanie. Ale nie ma tutaj żadnego ego. Jako fan remake’ów i sequeli wściekam
się, kiedy oryginalny temat nie jest użyty. Dlatego nie zamierzam popełnić
tego błędu z tym filmem. Jakkolwiek uderza mnie to, że przy takim
zleceniu jestem na straconej pozycji nie zależnie od tego, co zrobię. Będę
używał tego tematu albo za często albo za rzadko, bla bla... We
wszystkich wywiadach w tej sprawie mówię, że cokolwiek jest najlepsze
dla filmu będzie zrobione śpiewająco!
Serdecznie
dziękuję Adamowi Łudzeń (Alieen) za pomoc w tłumaczeniu
tego wywiadu.
Autor: Łukasz
Waligórski
|