Start | Recenzje | Artykuły | Koncerty | Kompozytorzy | Nuty | Konkursy | Media | Linki

O stronie

Artykuły

 

Słuchając muzyki filmowej, każdy jej entuzjasta zwraca uwagę na różne elementy. Dla niektórych ważne są tematy, dla innych aranżacje a zdarzają się też osoby, które nader wszystko cenią sobie funkcjonalność muzyki w filmie. Jednak chyba każdy, słuchając płyty ze ścieżką dźwiękową oczekuje, że przede wszystkim usłyszy świetne wykonanie, czyste brzmienie i doskonałą jakość dźwięku. Współczesne nośniki i formaty plików muzycznych, w połączeniu z wysokiej klasy zestawem głośników, gwarantują doznania na najwyższym poziomie. Jednak nawet sprzęt muzyczny o najlepszych parametrach nie jest w stanie oddać brzmienia orkiestry słuchanej na żywo, ani emocji towarzyszących obserwowaniu kilkudziesięciu muzyków grających równocześnie.

I to między innymi dlatego możliwość uczestniczenia w sesji nagraniowej muzyki filmowej zawsze wywołuje u mnie tyle emocji i wrażeń. Możliwość usłyszenia po raz pierwszy ścieżki dźwiękowej w momencie jej powstawania i przekonania się, jak działa w filmie, jest doświadczeniem bezcennym. Każdy entuzjasta muzyki filmowej zapewne dałby wiele żeby móc zasiąść przed sceną, na której kompletna sekcja instrumentów smyczkowych rozpoczyna właśnie nagranie muzyki do nowego filmu. Muzyki, która do tej pory istniała wyłącznie w postaci elektronicznego szkicu, stworzonego kilka dni wcześniej przez kompozytora.

W środę, 23 stycznia w studiach na ulicy Woronicza 17 odbyły się nagrania muzyki do najnowszej, polskiej komedii romantycznej – "Nie kłam kochanie". Zadanie stworzenia ścieżki dźwiękowej do tej produkcji powierzono nie nikomu innemu jak Maciejowi Zielińskiemu. Kompozytor ten sławę zyskał dzięki innym tego typu projektom, które od kilku lat biją rekordy popularności w polskich kinach. "Tylko mnie kochaj", "Nigdy w życiu", "Dlaczego nie" to tylko niektóre tytuły z filmografii Macieja Zielińskiego. Wśród rodzimych twórców muzyki filmowej młodego pokolenia jest on zdecydowania najjaśniejszą postacią. Niewielu jest bowiem w Polsce kompozytorów, którzy mogą poszczycić się taką ilością wydanych soundtracków i możliwością pisania muzyki do tak popularnych filmów.

"Nie kłam kochanie" to kolejna komedia romantyczna rodzimej produkcji, która bez wątpienia znajdzie liczne grono swoich zwolenników. Nawet jeśli nie zagwarantuje tego fabuła filmu, to gwiazdorska obsada niejednego zachęci do kupna kinowego biletu. Piotr Adamczyk, Marta Żmuda Trzebiatowska, Beata Tyszkiewicz, Grażyna Szapołowska i Joanna Liszowska to tylko niektóre nazwiska z długiej listy płac... Reżyserią filmu zajął się Piotr Wereśniak, większości widzów kojarzący się z "Kryminalnymi" – nie trzeba chyba przypominać, że autorem muzyki do tego serialu jest Maciej Zieliński. Scenariusz do "Nie kłam kochanie" napisała Ilona Łepkowska, najsłynniejsza chyba w naszym kraju twórczyni telenowel.

Dzięki uprzejmości Macieja Zielińskiego 23 stycznia skromna reprezentacja portalu MuzykaFilmowa.pl mogła pojawić się w słynnych, warszawskich studiach znajdujących się tuż obok siedziby telewizji publicznej i obserwować powstawanie najnowszego dzieła tego kompozytora. Początek nagrań zaplanowano na godzinę 17, ale już kilka godzin wcześniej rozpoczęto przygotowania pomieszczeń dla muzyków, ustawianie mikrofonów i strojenie fortepianu. Za techniczne przygotowanie do sesji nagraniowej odpowiedzialny był Tadeusz Mieczkowski – reżyser dźwięku stale współpracujący z Maciejem Zielińskim. Kompozytor na miejscu pojawił się punktualnie o godzinie 17 i już po chwili rozpoczęły się pierwsze próby orkiestry. Uzbrojeni w aparaty śledziliśmy każdy ruch dyrygenta – Marcina Nałęcz-Niesołowskiego – oraz Polskiej Orkiestry Radiowej. Muzycy rozdzieleni byli pomiędzy cztery studia. W największym z nich (S1 – Studio koncertowe im. Witolda Lutosławskiego) znajdowały się wszystkie instrumenty smyczkowe. W dwóch mniejszych pomieszczeniach rozdzielono instrumenty dęte drewniane od blaszanych. W ostatnim studio stał fortepian, na którym partie solowe wykonywał nie kto inny jak Krzysztof Herdzin – ceniony pianista, wielokrotnie już współpracujący z Maciejem Zielińskim czy Janem A.P. Kaczmarkiem (m.in. przy "Marzycielu").

Mimo że poszczególne sekcje orkiestry i solista znajdowali się w różnych pomieszczeniach, wszyscy wykonywali muzykę jednocześnie. Dzięki systemowi monitorów i kamer wszyscy muzycy mieli kontakt z dyrygentem, a ten z kolei otrzymywał na bieżąco wskazówki z reżyserki. To właśnie tutaj znajdował się mózg całego przedsięwzięcia – niewielkie pomieszczenie z konsoletą realizatora nagrania i kilkoma monitorami na ścianie. W reżyserce łączył się dźwięk ze wszystkich studiów i to właśnie tutaj można było usłyszeć pełną wersję nagrywanych kompozycji. Dzięki podglądowi na wybrane fragmenty filmu, Maciej Zieliński mógł na bieżąco oceniać jak jego muzyka sprawdza się w konfrontacji z obrazem. Jeszcze zanim rozpoczęło się nagranie, przed pulpitem dyrygenckim pojawił się sam kompozytor, który opowiadając krótką anegdotę, przybliżył muzykom treść filmu. Po tym miłym geście rozpoczęły się nagrania...

Tworząc muzykę do najpopularniejszych polskich komedii romantycznych Maciej Zieliński wypracował pewien rodzaj ilustracji muzycznej, która jednoznacznie kojarzy się z jego osobą. Charakterystyczne zestawienia instrumentów, elektroniczne dodatki i różnorodne figury rytmiczne towarzyszą większości jego ścieżek dźwiękowych. Słuchając jego muzyki można jednak ulec mylnemu wrażeniu, że są to kompozycje nieskomplikowane i mało ambitne – ot, syntetycznie ubarwione partytury, zupełnie podporządkowane obrazowi. Jednak Maciej Zieliński to gruntownie wykształcony kompozytor, posiadający świetny warsztat i umiejętności, które można było łatwo dostrzec podczas nagrań "Nie kłam kochanie". Wystarczyło przysłuchać się wyłącznie grze instrumentów smyczkowych – pozbawionych elektronicznych ulepszaczy i interferencji innych sekcji – żeby dostrzec złożoność i równowagę jego muzyki. Liczne kontrapunkty, zmiany tempa i pizzicato, które pojawiały się w zaledwie 40-sekundowym utworze, potrafiły zaimponować...

Możliwość przyglądania się pracy zawodowców i uczestniczenia w procesie nagrywania ścieżki dźwiękowej chyba każdemu entuzjaście muzyki filmowej dostarczyłaby wielu emocji. Podobnie było i tym razem. Mimo że postęp techniczny pozwala odchodzić od spektakularnych sesji nagraniowych, z ogromnym ekranem pod którym gra orkiestra, to takie przedsięwzięcia nadal imponują swoim rozmachem, profesjonalizmem i niezwykłym klimatem. Łączenie gry wielu muzyków, którzy nie widzą siebie nawzajem w dziewicze wykonanie filmowej partytury i obserwowanie kompozytora, który po raz pierwszy słyszy swoje dzieło w pełnej krasie, jest wyjątkowym doświadczeniem i na długo pozostaje w pamięci...

Łącznie nagrania muzyki do "Nie kłam kochanie" trwały dwa dni. W tym czasie przez studia na Woronicza przewinęło się ponad 60 muzyków biorących udział w tworzeniu najnowszego dzieła Macieja Zielińskiego. Film na ekrany kin ma wejść na początku marca i najprawdopodobniej w tym samym czasie w sklepach pojawi się soundtrack z muzyką tego kompozytora.

Serdecznie dziękuję Panu Maciejowi Zielińskiemu za zaproszenie na sesję nagraniową.

Autor relacji: Łukasz Waligórski
Zdjęcia: Łukasz Waligórski, Mefisto

Przeczytaj także:



GALERIA

       

       

       

 

© MuzykaFilmowa.pl, Łukasz Waligórski