|
Muzykę
filmową można podzielić na dwie zasadnicze grupy - muzykę
instrumentalną oraz piosenki filmowe. Zdarzają się oczywiście pewne
formy pośrednie, ale można uznać je za istne wyjątki. Ta pierwsza
przeważnie jest pisana do danego filmu od podstaw i jest ściśle związana
z jego treścią, nastrojem i przesłaniem. Natomiast pochodzenie piosenek
filmowych bywa różne...
Zazwyczaj są one zapożyczane od znanych wykonawców
i dobierane tak, aby jak najlepiej oddać klimat obrazu. Zdarza się
jednak, że kompozytor wynajęty do stworzenia muzycznej ilustracji filmu
dostaje także zadanie napisania piosenki promocyjnej. Wtedy piosenka ta
najczęściej słyszana jest na napisach końcowych. Tak było chociażby w przypadku
"My Heart Will Go On" z "Titanica" . W końcu bywa również i
tak, że znany piosenkarz zostaje wynajęty specjalnie do napisania i wykonania jednej lub kilku piosenek, w ścisłym
porozumieniu z kompozytorem muzyki, pasujących do filmu. Wśród wielu
wykonawców, którzy mają na swoim koncie liczne doświadczenia z
piosenkami filmowymi postanowiłem opisać dokonania Stinga. Jest to
artysta, który do tej pory twierdzi, że jest zawodowym muzykiem a filmem
zajmuje się tak naprawdę dla zabawy. Ta zabawa jednak wychodzi mu całkiem
nieźle, ale zacznijmy od początku.
Gordon
Matthew Sumner, bo tak naprawdę nazywa się Sting, urodził się 2 października
1951 roku w Wallsend - robotniczej dzielnicy Newcastle leżącego w północnej
Anglii nad rzeką Tyne. W dzieciństwie od wujka z Kanady dostał pierwszą
gitarę, na której sam nauczył się grać. W tym czasie triumfy święciły
takie zespoły jak "The Beatles" czy "The Rolling Stones".
Gordon zadebiutował w zespole "The Phoenix Jazzmen" gdzie zyskał
przydomek Sting (żądło), dzięki żółto czarnemu swetrowi, w którym
przypominał pszczołę. Później występował w takich zespołach jak: "The
Riverside Men", "The Newcastle Big Band", "Last Exit" aż w końcu trafił
do "The Police" gdzie powstały największe przeboje. W 1981 roku
Sting zaczął jako już sławny muzyk grywać w filmach. Wystąpił w "Syropie
Z Siarki I Piołunu" ("Brimstone And Treacle)" , do którego
promocji wykorzystano piosenkę "Spread A Little Happiness" śpiewaną
przez Stinga. Nie był to, co prawda jego utwór, ale pierwszy
singiel sygnowany tylko jego pseudonimem, mimo iż istniało jeszcze "The
Police" . Na ścieżce dźwiękowej do tego filmu znalazły się jeszcze
wcześniejsze hity autorstwa Stinga jak: "Only You" czy piękna
piosenka "I Burn For You," która powstała jeszcze w zespole "Last Exit" .
W
1984 roku "The Police" rozpadło się a Sting rozpoczął solową
karierę. W 1985 roku powstał słynny film "Bring On The Night" wyreżyserowanym
przez Michaela Apteda, znanego wówczas z takich filmów jak "Córka górnika". Apted
stworzył później m.in. "Goryle We Mgle" czy "Nell". "Bring On The
Night" był filmem dokumentującym nagrywanie koncertowego albumu
Stinga pod tym samym tytułem. Dwa lata później Sting po raz pierwszy
spotkał się zawodowo z Ridley'em Scottem, dla którego odświeżył
jazzowy standard "Someone To Watch Over Me" George'a i Iry Gershwinów
na potrzeby filmu o tym samym tytule. Polski tytuł tego thrillera
niefortunnie przetłumaczono na "Osaczona" . Po tym spotkaniu Sting i
Ridley Scott zostali prywatnie przyjaciółmi. Po roku 1987 Stinga dopadł
kryzys twórczy i na jego kolejne piosenki filmowe trzeba było czekać do
roku 1992.
Powrót
Stinga kilku latach nieobecności na scenie światowej płytą "Soul Cages" w 1991 roku okazał się sukcesem. Artysta znowu stał się
jednym z najpopularniejszych piosenkarzy, a propozycje piosenek filmowych
waliły się drzwiami i oknami. W końcu po roku amerykańskiemu reżyserowi
Richardowi Donneremu udało się nakłonić gwiazdę to napisania piosenki
do jego najnowszego filmu. Miała to być trzecia część przygód dwóch
zwariowanych gliniarzy z Kalifornii granych przez Mela Gibsona i Danny'ego
Glovera. Ilustracją dźwiękową "Zabójczej Broni 3" zajmowali się
ponownie legendarny gitarzysta Eric Clapton i niestety nieżyjący już
kompozytor muzyki filmowej Michael Kamen. Kompozytorzy przesłali Stingowi
swoje tematy muzyczne z poprzednich części filmu i czekali na to, co
stworzy ich rodak. W ten sposób powstała pierwsza piosenka Stinga pisana
specjalnie do filmu. "It's Probably Me" okazała się typowym
"buddy movie theme" czyli motywem muzycznym opowiadającym o
prawdziwej męskiej przyjaźni. Sting oczywiście sam napisał słowa tego
utworu, natomiast na ścieżce dźwiękowej można było usłyszeć go w
towarzystwie dźwięków gitary Erica Claptona. Spokojny utwór pojawiający
się na napisach końcowych znakomicie kontrastował z dynamiczną akcją
filmu, dzięki czemu wprowadzał pewien rodzaj refleksji nad całkowitym
sensem filmu. Ścieżka dźwiękowa trójki Anglików okazała się
sukcesem komercyjnym, który otworzył nowy rozdział w muzyczno-filmowej
karierze Stinga. Rok później Sting i Michael Kamen podęli jeszcze raz
współpracę, tym razem także z Bryanem Adamsem i Rodem Stewartem przy
piosence "All For Love" , która promowała film "Trzej
Muszkieterowie". Piękna piosenka, która stała się symbolem nowego
kierunku w twórczości Stinga (chciał teraz pisać jak najwięcej
piosenek o miłości, której tak brakuje na świecie), podobnie jak "It's
Propably Me" odniosła duży sukces komercyjny.
Dzięki tym sukcesom rok 1993 dla muzyki filmowej okazał się rokiem
Stinga. Coraz więcej reżyserów chciało mieć piosenkę napisaną przez Stinga. Pod urokiem jego muzyki był m.in. Luc Besson,
który umieścił najpiękniejszą moim skromnym zdaniem piosenkę
kompozytora "Shape Of My Heart" poszerzoną o gitarowe intro w
wykonaniu Dominica Millera, na napisach końcowych filmu "Leon
Zawodowiec". Okazała się ona genialnym podsumowaniem wzruszającej
historii przyjaźni płatnego zabójcy (Jean Reno) i osieroconej
tragicznie dziewczynki (Natalie Portman). Niestety z niewiadomych powodów
utwór ten nie znalazł się na ścieżce dźwiękowej do filmu, co dla
wielu miłośników muzyki filmowej do tej pory jest niezrozumiałe.
Z
kolei "Demolition Man," utwór powstały jeszcze za czasów The Police, okazał się
idealny do filmu o tym samym tytule. W "Człowieku Demolce" z Sandrą
Bullock, Wesley Snipesem i Sylvestrem Stallone w rolach głównych, ten
stary przebój został kompletnie przearanżowany i unowocześniony.
Sydney Pollack reżyserując komedię romantyczną "Sabrina" z
Harissonem Fordem, także zapragnął głosu Stinga na soundtracku, czego
rezultatem okazała się piękna ballada "Moonlight". Przy tym
utworze muzyką zajął się nie kto inny jak sam John Williams, który
został zatrudniony do napisania ilustracji muzycznej tego filmu. Słowami
zajęli się Alan i Marilyn Bergmanowie, którzy doskonale rozumieli,
jakie słowa najlepiej zabrzmią z ust Stinga. Rezultatem ich pracy i świetnego
wykonania utworu przez Stinga okazały się nominacje do Grammy, Złotego
Globu i Oscara.
W
roku 1995 Sting zajął się kilkoma piosenkami, które miały się znaleźć
na ścieżce dźwiękowej do filmu "Leaving Las Vegas." Film zebrał
świetne recenzje, czego rezultatem był Oscar dla Nicolasa Cage'a za rolę
pierwszoplanową. Z muzyką było niestety nieco gorzej. Okazało się, że
jej jedynym mocnym punktem były właśnie piosenki Stinga, natomiast
muzyka autorstwa Mike'a Figgsa (także reżysera tego filmu) wypadła dość
słabo. Przy pracy nad tym filmem Sting sięgnął do jazzowych standardów
i zinterpretował je po swojemu z pomocą pianisty Davida Hartleya. Dzięki
temu w filmie zabrzmiały interpretacje takich klasyków jak: "Angel Eyes",
"My One And Only Love", "It's A Lonesome Old Town", które świetnie
podkreśliły klimat i przesłanie filmu. W tym samym roku Sting otrzymał
propozycję od dokumentalistów pracujących dla sieci kin IMAX, którzy chcieli użyć jego piosenek w swym najnowszym filmie
przyrodniczym "The Living Sea". Tym sposobem Sting, reżyser Greg
MacGillivray wraz ze swym stałym współpracownikiem - specjalistą od dźwięku
przestrzennego i kompozytorem - Steve'em Woodem - tak przearanżowali całkowicie
takie hity jak "Fragile", "Why Should I Cry For You" czy "Mad About
You" , że idealnie obrazowały w trójwymiarowym filmie, morskie życie.
Powstały także na tę okazję nowe utwory jak "Cool Breeze", "Ocean
Waltz" i "Tides". Sam film odniósł zresztą sukces, zwieńczony
oscarową nominacją w kategorii filmu dokumentalnego.
W
roku 1996 Sting mógł już wybierać wśród wielu propozycji, jakie
otrzymywał od znanych amerykańskich reżyserów. Artysta jednak zajęty
swoimi własnymi projektami muzycznymi postanowił odpocząć od pisania
piosenek filmowych. Jedynym reżyserem, który mimo wszystko nie ustawał
w nakłanianiu Stinga do współpracy był Ridley Scott. Prywatnie był od
dawna przyjacielem piosenkarza i już wcześniej zasypywał go ofertami.
Twórca takich filmów jak "Blade Runner" , a później przebojowych "Gladiatora
" czy "Hannibala" chciał wykorzystać piosenki Stinga między
innymi do swojego feministycznego dramatu "Thelma i Luise".
Piosenkarz jednak odmówił twierdząc, iż to niezwykle amerykańska w
duchu produkcja, do której jego utwory po prostu nie będą pasować. W
końcu w roku 1996 Sting uległ namowom przyjaciela i zgodził się napisać
piosenkę do filmu "Sztorm" ("White Squall" ) opowiadającego o
wielkiej morskiej przygodzie. W ten sposób powstało "Valparaiso" będące
symboliczną pieśnią opowiadającą o śmierci w pewnym chilijskim
porcie. Jego nazwę można przetłumaczyć na "Rajska Dolina." Był
to utwór dość ponury, ale świetnie oddający klimat filmu. Niektórzy
twierdzili nawet, że sama pieśń była ciekawsza i głębsza niż film.
Pozycja
Stinga jako kompozytora piosenek filmowych stale się umacniała, a sam
artysta miał już w roku 1997 spory dorobek na swoim koncie. Dlatego też
nie dziwiło pojawienie się na rynku albumu zawierającego niemal
wszystkie piosenki filmowe artysty. Taki album został wydany w 1997 roku
w Japonii i nosił tytuł "Sting At The Movies" - znalazły się na
nim niemal wszystkie wyżej wymienione kompozycje.
Ważne
w karierze Stinga okazało się spotkanie z kompozytorem muzyki filmowej
Trevorem Jonesem ("Ostatni Mohikanin"). Obaj panowie zostali
zatrudnieni w 1998 roku do napisania słów tytułowej piosenki "The
Mighty" - melodramatu Petera Chelsoma w gwiazdorskiej obsadzie (James
Gandolfini, Gena Rowlands, Sharon Stone). Piosenka, która znana była także
pod tytułem "Freak, The Mighty" okazała się tak dobra, że
przyniosła kompozytorom nominację do Złotego Globu i nagrodę krytyków
filmowych z Las Vegas. Warto wspomnieć też, że
w tym samym roku przearanżowany hit "Invisible Sun" Sting
wykonał z grupą "Aswad" (grupa grająca muzykę reggae) i w takiej
postaci został on umieszczony na ścieżce dźwiękowej do pełnometrażowej
wersji serialu "Z Archiwum X" ("The X-Files" ).
Przyglądając
się dorobkowi piosenek filmowych Stinga można stwierdzić, że artysta
ten lubuje się w tworzeniu nowych interpretacji starych standardów. Tak
też postąpił w 1999 roku, gdy otrzymał propozycję, przearanżowania
nagrodzonego Oscarem w 1968 roku przeboju "Windmills Of Your Mind" (ze
słowami wspomnianych już Bergmanów i muzyką Michela Legranda). Nowa
wersja tej piosenki miała być użyta w remake'u "Afery Thomasa Crowna" ("The
Thomas Crown Affair" ) z Piercem Brosnanem i Rene Russo w rolach głównych.
Muzyką do tego filmu zajął się wtedy Bill Conti. I znowu okazało się,
że piosenka śpiewana przez Stinga ma więcej do powiedzenia niż sam
film, co zresztą zauważyli recenzenci. Nowa aranżacja i świetny wokal
Stinga sprawiły, że stara piosenka nabrała nowego znaczenia. Jest to,
według mnie, jeden z najbardziej udanych utworów artysty. Jeszcze inną
jego interpretację można było usłyszeć na koncertowej płycie Stinga "All
This Time" .
Nie
wszystko jednak w tym czasie układało się po myśli Stinga.
Disney'owscy producenci po sukcesach Eltona Johna i Phila Collinsa w 2000
roku zaczęli rozglądać się za kolejną legendą muzyki rozrywkowej, która
uświetniłaby swymi piosenkami ich najnowszą animowaną superprodukcję
"Kingdom of the Sun". Naturalnie wybór padł na Stinga, który
był w szczytowej formie. Artysta podszedł do tego nowego zadania w
wielkim zapałem i po przeczytaniu scenariusza napisał sześć piosenek.
Niestety okazało się, że piosenki te przestały się nadawać z chwilą,
gdy scenariusz uległ zmianie o 180 stopni. Producenci zamiast epickiego
musicalu postanowili nakręcić absurdalną komedię pod nowym tytułem "The
Emperor's New Groove" ("Nowe Szaty Króla" ). Tym samym kompozycje Stinga trafiły na długą listę piosenek pisanych dla
Disney'a ale z jakichś powodów odrzuconych. Mimo tego dość poważnego
spięcia producentom udało się ponownie namówić artystę do współpracy,
ale pod pewnymi warunkami. Sting, który jest członkiem "Amnesty
International" i założył także "Rainforest Founadtion" (by
ratować lasy tropikalne) nie mógł się zgodzić, aby główny bohater
kreskówki - król Kuzco - w finale filmu wybudował wielką rezydencję w
sercu tropikalnej puszczy. Producenci przystali na ten warunek i
ostatecznie animowana rezydencja powstała na wielkiej skale w sercu
puszczy (więc nie trzeba było wycinać drzew). Po tych negocjacjach
pozostało jednak niewiele czasu do premiery, więc Sting poprosił w
pomoc w pisaniu piosenek Davida Hartleya (współpracowali wcześniej przy
"Leaving Las Vegas"). Udało im się skomponować dwie nowe piosenki,
a wybrane trzy, które powstały wcześniej tak przerobili, że pasowały
do filmu. Ostatecznie Sting zaśpiewał dwie piosenki ("My
Funny Friend and Me" i "One Day, She'll Love Me" z Shawn Colvin).
Odmówił jednak zaśpiewania dynamicznej piosenki w rytmie disco otwierającej
film, usprawiedliwiając się związanym z wiekiem brakiem wigoru.
Ostatecznie piosenkę tą zaśpiewał 10 lat starszy Tom Jones.
Mimo tej małej wojny z wytwórnią Disney'a i ogólnego zamieszania, płyta
okazała się sporym sukcesem, natomiast piosenka "My Funny Friend And
Me" dostała nominację do Oscara. Dla Stinga była to pierwsza
oscarowa nominacja za piosenkę napisaną przez niego (oczywiście we współpracy
z Davidem Hartley'em, który także był nominowany).
W tym samym roku
artysta został ponownie poproszony przez dokumentalistów pracujących
dla IMAX-u o pomoc w tworzeniu muzyki do ich nowego filmu
"Dolphins". Dzięki
tej współpracy powstała piosenka miłosna pod tytułem "I Need You
Like This Hole In My Head" ("Potrzebuję Cię Jak Tej Dziury W Mojej
Głowie" :-)). Natomiast Steve Wood ponownie zajął się rearanżowaniem
kilku starych przebojów Stinga takich jak "Englishman In New York" -
tym razem w rytmie kalipso, co dało niesamowity wręcz efekt. Ten słynny
utwór, będący mieszanką wielu różnorodnych brzmień - jazz, rock, "Boże
chroń królową" (angielski hymn "God Save The Queen" ) - po raz
pierwszy został użyty w filmie "Stars and Bars," który" zawdzięcza
jej nawet swój polski tytuł "Anglik w Nowym Jorku". Piosenka znalazła
się także w filmie "Resident Alien". Utwór wykorzystano także w
reklamie samochodów "Rovera" .
W
2001 roku Sting otrzymał od Jamesa Mangolda, reżysera "Przerwanej
Lekcji Muzyki" , propozycję napisania piosenki promującej jego
najnowszy film "Kate i Leopold" z Meg Ryan i Hugh Jackmanem w rolach
głównych. Film był trochę baśniową komedią romantyczną, dlatego
piosenka miała być lekka, przyjemna i o miłości. Aby osiągnąć taki
efekt kompozytor sięgnął po nieco zapomniane już metrum trzy-czwarte
tworząc śliczny walc pod tytułem "Until". Utwór ten miał być
panaceum na rozpacz, jaką wywołały zamachy z 11 września. Niezwykła
aranżacja i piękny tekst zapewniły sukces tej piosence. Ukoronowaniem
tego sukcesu okazała się kolejna z rzędu nominacja do Oscara oraz
statuetka Złotego Globu dla najlepszej piosenki filmowej roku 2001. W tym
samym
czasie mieliśmy jeszcze szansę podziwiać ciekawą interpretację
dawnego hitu "The Police" (napisanego przez Stinga) "Roxanne".
Utwór tym razem pod tytułem "El Tango De Roxanne" w wykonaniu Ewana
McGregora, Jose Feliciano oraz Polaka (!) Jacka Komana pojawił się na ścieżce
dźwiękowej do filmu "Moulin Rouge!" Ta przesiąknięta namiętnością
piosenka w rytmie tanga przez niektórych uznana została za najlepszą na
całym albumie.
Ostatnim
znanym mi osiągnięciem Stinga jest nominacja do Oscara i Złotego Globu
za piosenkę "You Will Be My Ain't True Love" użytą w filmie "Cold
Mountain" z roku 2003. Była to piosenka bardzo oryginalna, bo
wykonywana na bardzo skromnym instrumentarium. Poprzedni rok artysta spędził
na tworzeniu swojego solowego albumu "Sacred Love" , dlatego też
trudno jest się dopatrywać jakichkolwiek piosenek filmowych Stinga
powstałych w 2002 roku. Mimo, iż artysta ciągle twierdzi, że film i
piosenki filmowe są dla niego tylko przygodami, trudno oprzeć się wrażeniu,
że to właśnie te dziedziny sztuki przyniosły mu największy rozgłos.
Jako posiadacz niespotykanej barwy głosu jest
w stanie niezwykle sugestywnie przekazywać nie tylko słowa, ale treść
piosenki (co jest bardzo ważne, ale niestety rzadkie w dzisiejszych
czasach). Forma Stinga jako kompozytora piosenek filmowych stale rośnie,
niemal każda jego piosenka jest nominowana do Oscara, więc wydaje się,
że zdobycie tej niezwykle prestiżowej nagrody jest tylko kwestią czasu.
Osobiście nie mam nic przeciwko, oby tylko nadal powstawały takie
piosenki jak "Shape Of My Heart."
A
na sam koniec mała ciekawostka związana z jedną z najbardziej znanych
piosenek Stinga - "We'll Be Together". Otóż powstała ona jako reklama, specjalnie na zamówienie japońskiego
producenta piwa. Jedynym wymaganiem było, aby zawierała słowo -
"razem" ("together" ). Autor napisał jej zarys w kilka minut i zaśpiewał
komisji. Ta przyjęła projekt, a wokalista sporo na tym zarobił. Później
utwór spodobał się wytwórni nagraniowej, która z miejsca oceniła go
jako hit. Sting bardzo ją lubi i często pojawia się ona na koncertach.
Wspominam o tym, bo w końcu reklama to też film - choć trochę krótki.
Autor: Łukasz
Waligórski
|