• Sztuka kochania
  • Tortue Rouge, La (Red Turtle, The)
  • Guardians of the Galaxy, Vol. 2
  • Så som i Himmelen (As It Is in Heaven)
  • Sling Blade
Artykuły

 

WYNIKI GŁOSOWANIA OPINIE GŁOSUJĄCYCH
 

MEFISTO (MuzykaFilmowa.pl / Film.org.pl)

Nie zamierzam kręcić nosem – rok 2015 był kolejnym dobrym rokiem dla muzyki filmowej. Dużo się działo, jeszcze więcej wydawano. Może nawet za dużo... przyznam, że od tego natłoku wrażeń po raz pierwszy poczułem się trochę zmęczony muzyką filmową. Nadążyć za tym wszystkim po prostu już nie sposób i zawsze gdzież tam w duchu człowiek pluje sobie w brodę, że coś przegapił, w czymś nie zasmakował, o czymś nie wie. Mimo wszystko trzeba próbować, poszukiwać odkrywać... – wszak to gatunek niezwykle różnorodny w swej płodności. I nawet gdy kolejne jego wielkie tuzy znikają z mapy, ich miejsce zajmują nowi, niezwykle obiecujący artyści, o których z pewnością jeszcze nie raz usłyszymy. Równowaga nut zostaje zatem zachowana, mocy również im nie brak. Oby tak było i w 2016. I oby nam nie zabrakło sił, by to wszystko ogarnąć.

TOMASZ GIL (MuzykaFilmowa.pl)

Rok 2015 był rokiem powrotów. Kolejne części oraz remake'i kultowych filmów i serii zapewniały twórcom kolejne komercyjne sukcesy, ale też zmuszały młodych kompozytorów do wejścia w buty swoich mistrzów. Mieliśmy zatem kolejnego Bonda, kolejne Mission: Impossible, kolejną część jurajskiej serii, kolejnego Terminatora, nowego Mad Maxa... a siódmy już epizod gwiezdnej sagi zdeterminował powrót samego Johna Williamsa. Chociaż nie odnotowałem w tym roku żadnej wybitnej pracy, pojawiło się sporo pomysłowych, klimatycznych i dających mnóstwo przyjemności ilustracji. Rok 2015 zostanie też niestety zapamiętany jako rok śmierci Jamesa Hornera. Tym bardziej tragicznej, bo nastąpiła w momencie, gdy maestro, po chwilowej absencji, znów zaczął angażować się w liczne projekty, nie tylko filmowe (w tym roku zostało wydane świetne "Pas De Deux"). To tym bardziej skłania mnie do myśli, że świat muzyki filmowej potrzebuje nowych pomysłów, nowych zdolnych ludzi i dużego kroku do przodu.

RADOSŁAW OSTROWSKI (MuzykaFilmowa.pl)

Rok jak rok. Fani muzyki filmowej zapamiętają go głównie przez pryzmat tragicznej śmierci Jamesa Hornera, niż z powodu jakiejkolwiek ścieżki dźwiękowej, bo żadna złotymi głoskami w historii się nie zapisze. Na plus odnotować trzeba powrót Johna Williamsa do świata "Gwiezdnych Wojen" (nawet jeśli nie w 100% satysfakcjonujący wszystkich), pierwszy oryginalny score dla Tarantino i to od "wiecznie młodego" Ennio Morricone i kilka niezłych prac, jak "Wolf Totem" wspomnianego Hornera, czy "Far from the Madding Crowd" Armstronga. Niektórzy filmowcy czy to z mainstreamu, czy kina niezależnego chętnie oddawali się swoim sympatiom do minionych dekad, a ich tropem podążali kompozytorzy, stąd mogliśmy trafić na ścieżki, czy składanki stylistycznie zanurzone w latach 60., 70. czy 80. i zależnie od preferencji, każdy słuchacz mógł znaleźć coś dla siebie.

JAREK ZAWADZKI (FilmMusic.pl)

Rok 2015 niewątpliwie należał do Michaela Giacchino, który skomponował trzy fenomenalne score’y ("Tomorrowland", "Inside Out" oraz "Jupiter Ascending"). Czwarty ("Jurassic World") był lekkim rozczarowaniem, ale nikt go za to nie będzie winił. Z kolei tytanowi roku 2014 (Alexandre'owi Desplatowi) udało się w końcu zdobyć upragnionego Oscara za "The Grand Budapest Hotel". Powrócił John Williams z nową odsłoną "Gwiezdnych Wojen", z kolei w projekcie dla Spielberga zastąpił go Thomas Newman. Na polskim rynku muzyczno-filmowym zadebiutował przepiękny album Aleksandra Dębicza "Cinematic Piano". Pojawiły się też ciekawe informacje o wydarzeniach, które odbędą się już w 2016 roku: koncerty Hansa Zimmera w Gdańsku, Łodzi i Krakowie, przenosiny Transatlantyku do Łodzi, program 9. FMF-u – na które czekam z niecierpliwością!

TOMEK GOSKA (FilmMusic.pl)

Ten rok zawsze kojarzył mi się będzie ze smutną informacją o odejściu mojego ulubionego kompozytora – Jamesa Hornera. Powracający do branży artysta tragicznie odszedł, ale pozostawił po sobie wiele naprawdę ciekawych, idealnie pisujących się w jego warsztat, prac. "The 33", "Wolf Totem" i ta niesamowita kompozycja koncertowa – "Pas De Deux". Będziemy tęsknić! Co zaś się tyczy ogólnego spojrzenia na muzykę filmową roku 2015, to początek rzeczonego okresu wydawał się bardzo obiecujący... Michael Giacchino zdemolował zachodni rynek ("Jupiter Intronizacja", "Tomorrowland", "Inside Out"), a i wielu nowych kompozytorów pokazało, że nie na darmo podejmują wysiłek przedarcia się do Hollywood (Pemberton, Göransson). Niestety jeżeli chodzi o wielkie nazwiska to zamykamy ten 2015 rok z pewnego rodzaju niedosytem. Długo oczekiwana oprawa muzyczna do "Gwiezdnych Wojen" okazała się... Cóż, ładną laurką, świetną technicznie, ale nic ponad to. Niczym wybitnym nie popisał się również Hans Zimmer i jego ziomki z RCP – za wyjątkiem solidnego "Pan" w wykonaniu Powella. Było więc dobrze, ale bez przesadnego zachwytu.

DOMINIK CHOMICZEWSKI (FilmMusic.pl)

W minionym roku prym wiódł wypływający na szerokiego wody Daniel Pemberton – jego "The Man from U.N.C.L.E", a zwłaszcza "Steve Jobs", należą w mojej opinii do najciekawszych soundtracków A.D. 2015. Natomiast rozczarowaniem okazały się być nowe "Gwiezdne Wojny" Johna Williamsa, pokazujące, że legenda muzyki filmowej – mówię to z bólem serca – chyba nie ma już zbyt wiele do powiedzenia w branży. Cieszy z kolei powrót do zdrowia po ciężkiej chorobie Ryuichiego Sakamoto, który przypieczętował rok sukcesem artystycznym skomponowanej przez niego "Zjawy". Pozytywnie zaskoczył także Ennio Morricone, który w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy nagrał trzy nowe ścieżki dźwiękowe, z obsypanym nagrodami "The Hateful Eight" na czele. Nie ukrywam, że ze sporym zniecierpliwieniem wyczekuję efektu zapowiedzianej na obecny rok współpracy Włocha z Terrencem Malickiem.

MACIEJ WAWRZYNIEC OLECH (FilmMusic.pl)

Po udanym w świecie muzyce filmowej 2014 roku, oczekiwania na ten następny były ogromne. Szczególnie, że dwie żywe legendy i tytani kina John Williams miał skomponować do kolejnych "Gwiezdnych wojen", zaś Ennio Morricone do westernu Quentina Tarantino. Finałowy efekt okazał się dobry, ale nie zachwycający. I chyba tak można podsumować ten 2015 rok, jako w porządku, ale też nie zachwycający. Zabrakło jakiegoś przebłysku geniuszu. Thomas Newman z kolejną odsłoną przygód 007 i swym debiutem u Stevena Spielberga ("Bridge of Spies") też wypadł "jedynie" przyzwoicie. Pozytywnym zaskoczeniem okazała się, może nie ambitna, ale jakże efektowna ścieżka dźwiękowa Tom Holkenborga do spektakularnego "Mad Max: Fury Road" George'a Millera. Podobnie jak przyjemna ścieżka Harry'ego Gregsona-Williamsa do "The Martian" Ridleya Scotta. Obaj panowie po dość słabych projektach, wreszcie wrócili do dobrej formy. W poszukiwaniu dobrej muzyki ilustracyjnej warto porzucić Hollywood i w ogóle filmy fabularne i zwrócić uwagę chociażby na muzykę do brytyjskiego serialu dokumentalnego "The Hunt" autorstwa Stevena Price'a (zdobywcy Oscara za "Gravity"). Czy też całkowicie porzucić filmy i przenieść się do świata gier i obadać tak piękne prace jak "Ori and the Blind Forest" Garetha Cokera, czy "Everybody's Gone to the Rapture" Jessici Curry.

Jak co roku ukazało się wiele ścieżek dźwiękowych, dobrych, złych, średnich, ale i tak niestety będziemy ten 2015 głównie wspominać ze względu na tragiczną śmierć Jamesa Hornera. Wielu z nas zaczynało od jego ścieżek przygodę z muzyką filmową i pomijając oczywistą tragedię ludzką, jest to też wielki i niezastąpiony brak dla muzyki filmowej. Tym samym ten 2015 rok będę raczej wspominał jako rok średni, paru zawodów i przede wszystkim wielkiej straty.

TOMASZ LUDWARD (FilmMusic.pl)

Od strony muzycznej ubiegły rok zapamiętany będzie przede wszystkim za sprawą nowych "Gwiezdnych Wojen", a także kolejnego filmu Quentina Tarantino z muzyką Ennio Morricone. John Williams wraz ze swoim włoskim odpowiednikiem potwierdzają klasę oraz szalony autorytet jakim cieszą się w branży od dekad. Przysypało projektami natomiast Thomasa Newmana, dla którego 2015 okazał się rokiem ciężkiej pracy. Podobnie Carter Burwell, który w końcu wyszedł z drugiego planu i mocno zaakcentował swoją muzyczną obecność cudownym "Carol" i dobrym "Mr. Holmes". Obu panów zyskało nominacje do Oscarów i najbliższy czas pokaże czy kompozytorska praca faktycznie popłaca. Przybyło również kilka obiecujących nazwisk takich jak Ludwig Göransson czy Jasha Klebe (czyżby kontynuator szkoły 'zimmerowskiej'?). Podobała mi się olbrzymia różnorodność jaką było nam słuchać. Bo i nie zabrakło animacji ("Inside Out"), muzyki akcji ("Mad Max") i opraw czysto dramatycznych ("Far from Madding Crowd"). Niestety, na wszystkie te wydarzenia cień smutku rzuca odejście James Hornera, jednego z największych przedstawicieli gatunku, który prawdopodobnie niejednego z nas wprowadził w świat muzyki filmowej. Będziemy pamiętać i, rzecz jasna, jeszcze długo wracać do jego prac.

ANNA JÓZEFIAK (klubfilmowy.com / Soundtracks.pl)

Rok 2015 rozpoczął się mocnym akcentem – w lutym w ramach europejskiej trasy koncertowej do Krakowa przyjechał Maestro Ennio Morricone. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie tradycyjnie zachwycił wysokim poziomem artystycznym wydarzeń. Wielkie brawa należą się twórcom FMF przede wszystkim za zorganizowanie Międzynarodowej Gali Seriali, podczas której największym triumfem cieszyli się polscy artyści, Bartosz Chajdecki i Łukasz Targosz. Transatlantyk po raz ostatni zakotwiczył w Poznaniu i ogłosił przenosiny do Łodzi. Polscy kompozytorzy (Abel Korzeniowski, Marcin Przybyłowicz, Mikołaj Stroiński, Adam Skorupa) znaleźli się w gronie nominowanych do nagrody Hollywood Music in Media Awards. Przeżyliśmy kilka sentymentalnych powrotów. Znów mogliśmy usłyszeć muzykę do przygód Jamesa Bonda (Thomas Newman mnie zawiódł, ale Sam Smith w mojej opinii spisał się bardzo dobrze). Ponownie wybraliśmy się do odległej galaktyki za sprawą VII części sagi "Gwiezdne wojny" – w podróży tej kolejny raz towarzyszyła nam świetna muzyka Johna Williamsa. Niestety, musieliśmy również w tym roku pożegnać wielkiego kompozytora i mistrza – Jamesa Hornera. Miniony rok nie przyniósł co prawda spektakularnych kompozycji, jednak kilka tytułów z pewnością zapisze się w historii muzyki filmowej. Jest jedna rzecz, której życzyłabym sobie na nowy rok – większej liczby wydanych płyt z muzyką polskich kompozytorów. Bo warto ich słuchać i warto o nich pisać!

DARIUSZ KUŹMA (Film.org.pl)

Dla mnie 2015 rok był bardziej rokiem powrotów niż zachwycania się nowościami, ale uważam, że było w nim tyle samo przepięknej muzyki co w latach ubiegłych. Kilka absolutnych perełek, kilka świetnych utworów od kompozytorów, którym nauczyłem się dawno temu ufać, a także kilka zawodów, które pomagają jednak doceniać to, co dobre lub nawet tylko solidne.

PAWEŁ PIOTROWICZ (Onet.pl / Freelancer)

Niezły rok, sporo dobrych soundtracków, choć części wysoko cenionych jeszcze nie słyszałem. Wyróżnia się przede wszystkim mistrzowska muzyka Johna Williamsa do nowych "Gwiezdnych wojen". Coś wspaniałego! :)

WYNIKI GŁOSOWANIA OPINIE GŁOSUJĄCYCH

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Komentarz