|
Popołudniu
9 maja w Sali Platformy Artystycznej O.B.O.R.A. odbyło się kolejne
spotkanie z cyklu "Salon Polityki". Tym razem gościem Piotra
Sarzyńskiego był zdobywca Oscara - Jan A.P. Kaczmarek. Podczas tego
niezwykłego spotkania rozmawiano o drodze kompozytora do kariery, jego młodości
i obecnych projektach. Pytania padały także ze strony widowi...
Od stycznia
2006 roku w Poznaniu ma miejsce cykl spotkań prowadzonych przez Piotra
Sarzyńskiego, odbywających się pod szyldem tygodnika Polityka. Są to
spotkania ze znanymi osobistościami kultury, które opowiadają o swoich
doświadczeniach i przemyśleniach dotyczących roli sztuki we współczesnym
świecie. Jedną z takich osobistości okazał się niedawno Jan A.P.
Kaczmarek, który podczas swojego krótkiego pobytu w Polsce, został
zaproszony do Salonu Polityki. Kompozytor jest obecnie jednym z
najbardziej zajętych polskich artystów. A to dlatego, że ledwo zakończył nagrywanie muzyki do swojego najnowszego filmu "Kto
nigdy nie żył", a już wielkimi krokami zbliża się premiera jego
kolejnego wielkiego dzieła, jakim będzie "Oratorium 56". Jest to
symfonia komponowana specjalnie na uroczystość obchodów 50 rocznicy
Poznańskiego Czerwca. Jak już wiadomo dzieło to, będzie miało jeszcze
większy rozmach niż "Kantata o wolności". Kompozytor
zdecydował się między innymi zaangażować jeszcze większy chór i
kilka solistek...
Spotkanie z
kompozytorem w sali platformy artystycznej O.B.O.R.A. (Ostatni Bastion
Obrony Rozumu Artystycznego) zostało podzielone na dwie części. Podczas
pierwszej z nich pytania zadawał gospodarz - Piotr Sarzyński. Pytał on
Jana A.P. Kaczmarka między innymi o jego początki w USA i wrażenia
jakie zrobił na nim ten kraj podczas pierwszego pobytu. Kompozytor
opowiedział między innymi to dość dziwnym przyjęciu jakie zgotowali
mu Amerykanie i zabawnych perypetiach jakie były z tym powiązane. Okazało
się między innymi że podczas swojego pierwszego wyjazdu do USA - na
koncerty z Orkiestrą Ósmego Dnia - wpadł on w konflikt z prawem.
Rezultatem tego było zaaresztowanie instrumentu Kaczmarka, którym była
słynna fidola Fishera. Piotr Sarzyński zadawał także pytania związane
z muzyką filmową. Poruszona została między innymi kwestia temp-tracków
(muzyki tymczasowej) i wolności artysty w konfrontacji z wymaganiami
producentów filmowych. Kompozytor sporo opowiadał także o swojej
najważniejszej inicjatywie jaką jest Instytut Rozbitek. Przypomniał skąd
wziął się pomysł na realizację takiej idei i pokrótce opowiedział
na jakim etapie jest renowacja dworku w Rozbitku, który będzie siedzibą
Instytutu. Kompozytor zdradził między innymi, że podczas kolejnego
seminarium kompozytorskiego, które jest planowane na te wakacje, pojawią
się goście z USA. Jednym z nich ma być Peter Golub - dyrektor d.s.
muzyki filmowej Instytutu Sundance.
Druga
część spotkania z kompozytorem - znacznie krótsza - przebiegała pod
dyktando pytań, które padały z widowni. Zgromadzeni widzowie pytali
głównie o opinie Jana A.P. Kaczmarka na temat muzyki współczesnej, współpracę
z reżyserami czy szczegóły dotyczące Instytutu Rozbitek. Osobiście
miałem przywilej zadania kompozytorowi dwóch pytań (pierwszego i
ostatniego)...
Co sądzi
Pan o tegorocznym zdobywcy Oscara za najlepszą muzykę?
To
było straszne nieporozumienie (...) To był rok konfuzji... nie było
filmu, który miałby muzykę, która była by bardzo popularna w Los
Angeles, w Hollywood i wśród członków Akademii. Jego film (Gustavo
Santaolalla przyp. red.) zdobył uznanie - był bardzo ciekawy i mnóstwo
ludzi go bardzo ceniło. To zawsze jest taka kombinacja wartości muzyki i
wartości filmu, w którym ta muzyka była. W roku, w którym nie było
silnej muzyki... To znaczy moim zdaniem była silna muzyka - "Memoirs
of a Geisha" Johna Williamsa. Ale pechowo dla siebie samego John
Williams miał dwie nominacje - co jest przekleństwem... Jak kompozytor
jest aż tak dobry, że ma dwa filmy nominowane to wiadomo, że nie
dostanie Oscara, ponieważ część zagłosuje na film A, a cześć na
film B. Głosy się podzieliły i wygrał ktoś inny... Czy
spotkał się Pan kiedyś z cenzurą muzyki filmowej? Pytam dlatego, że
kilka dni temu dotarła do nas informacja, że muzyka Hansa Zimmera do
filmu "Kod Da Vinci" została w Wielkiej Brytanii ocenzurowana.
Okazało się, że komisja, która przyznaje filmom kategorie wiekowe
stwierdziła jakoby muzyka Zimmera zbyt mocno kreowała napięcie
dlatego film nie może być przeznaczony dla dzieci w wieku 12 lat. W
rezultacie wytwórnia Sony musiała zmodyfikować muzykę Niemca. Czy
znane są Panu podobne sytuacje? Nigdy
się z czymś takim nie spotkałem i zresztą ta informacja o Zimmerze
jest dla mnie absolutną nowością... jeszcze tego nie słyszałem. No
ale wszystko jest możliwe. Generalnie myślę, że tam o coś innego
chodzi. Muzyka nigdy sama nie wisi w powietrzu i nigdy nie jest sama
odpowiedzialna z nic. Ten film, z całą kontrowersją wokół siebie, może
sam jest źródłem tej cenzury. Nie wydaje mi się żeby to była taka
tendencja, że muzyka ma taką siłę... To bardzo niezwykłe i gratuluję
Zimmerowi tego typu wyniesienia, do godności bycia aresztowanym z powodu
jego muzyki... (śmieje się) Po
tym pytaniu Piotr Sarzyński oficjalnie zakończył spotkanie a Jan A.P.
Kaczmarek otrzymał w prezencie swoją karykaturę. Obdarowywanie gości
Salonu Polityki takimi upominkami jest tradycją tych spotkań. Kompozytor
z uśmiechem przyjął prezent i dziękując stwierdził, że postara się
upodobnić do swojej karykatury. I tym sposobem dobiegła końca oficjalna
część kolejnego Salonu Polityki, który był pierwszym publicznym wystąpieniem
Jana A.P. Kaczmarka w tym roku jakie odbyło się w Polsce. Teraz
pozostaje nam już czekać tylko na premierę "Oratorium 56", która
nastąpi już w czerwcu w Poznaniu. Bez wątpienia ważnym wydarzeniem będzie
także kolejne Seminarium Kompozytorskie Instytutu Rozbitek, ale o tym już
wkrótce...
Autor: Łukasz
Waligórski
|