Niezalogowany (Zaloguj się)

Kategorie

  1.  

    Z tym że Same Day, Every Day to w dużej mierze kopia z Johna Powella, który pisze na orkiestrę 10 razy lepiej niż autor tego kawałka (i to jest fakt, niestety), a Desplat to zupełnie inna jakość, zresztą przez fanów tego orkiestrowego brzmienia nie do końca zawsze doceniany. Tylera orkiestrowo stać na więcej niż się go o to posądza, wbrew pozorom. Tylko nie chce tego za bardzo ujawniać. W tej chwili naprawdę orkiestracje Tylera i HGW są na tym samym poziomie technicznym, a jedyna różnica to to, że HGW pisze trochę wolniejsze kawałki akcji i wykorzystuje więcej elektroniki. Tyler byłby w stanie napisać nawiązania do klasyki i innych klasyków muzyki filmowej (w Shreku jest np. Barry i Goldsmith), jeśli by się go o to poprosiło, a nikt nie prosi. Z tego, co kojarzę, Brajan ma wyższe wykształcenie muzyczne od Gregsona-Williamsa, który był po prostu chórzystą, którego wziął Hans i nauczył elektroniki, i pisania do filmu (wycięty tekst z mojego wywiadu z Hansem trochę bardziej ostro określał, co potrafił HGW i Powell nim przyszli do Hansa, chociaż pomija to fakt, że Powell był wcześniej asystentem Doyle'a, kiedy przyszli do MV "they couldn't write for shit. W wolnym tłumaczeniu, HGW "gówno, a nie potrafił muzykę pisać", biorę to bezpośrednio z nagrania).

    Nie podawaj tu tylko jako przykładu recenzji Clemmensena. On wystawił piątkę Arnoldowi za to, że brzmi to jak klasyczna ścieżka fantasy a orkiestracje tematu HGW zawstydziły jego autora.

    Dowcip polega na tym, że to nie jest myślenie przeciw STYLOWI Zimmera, tylko jego metodom pracy i tego, że jest tak elektroniczny. Dodaj do Crimson Tide i Batmana więcej orkiestry i zachwycisz się Battle: LA. Tak myśli Zachód.

  2.  

    PawelStroinski:Z tym że Same Day, Every Day to w dużej mierze kopia z Johna Powella, który pisze na orkiestrę 10 razy lepiej niż autor tego kawałka (i to jest fakt, niestety),

    ZNowu to samo oh matko i córko jaki ten Powell jest cudny, a HGW tylko podkrada mu partytury z nutami . Bez przesady.
    Nie mogę za bardzo zrozumieć skąd bierze się aż taki wielki szacunek w środowisku dla Powella , a po HGW się totalnie jedzie. Kiedy drugi z anglików święcił największe triumfy Sinbad, Koh, Spy Game , To Powell w przeciągu tych 5 lat 2000 -2005 nie napisał samemu nic na tak cholernie dobrym poziomie. Stąd też nie rozumiem obecnie zarzutów i tekstów w stylu, Shrek 1 czy Chicken Run są dobre, bo tam Powell mieszał i to jego sprawka.( nota bene to HGW odpowiada podobno za Main Title w Kurczokach który to jest głównym trzonem tej partytury, mówił o tym w wywiadzie. ). Mało tego niewiele prac Powella a znam jego dyskografię dość dobrze na rzecz animacji może się równać pod wieloma względami aspekt techniczny, bogactwem tematycznym, ze Shrekami Gregson-Williamsa zwłaszcza 3 i 4 .

    PawelStroinski:Tylera orkiestrowo stać na więcej niż się go o to posądza, wbrew pozorom. Tylko nie chce tego za bardzo ujawniać.

    Bez urazy, ale dla mnie to co tutaj napisałeś to bzdura :P. Umie, ale nie chce ujawniać ? Dla mnie Tyler to taka typowo sieka orkiestrowa, często bez ładu i składu. Wiesz z czym mi się oryginalność jego stylu kojarzyła ? To tak jakbym wziął wszystkie do kupy elektroniczne utwory akcji całego teamu Hansa z lat 90-tych i rozpisał je na orkiestrę. O mój boże na tym polega genialność Brajana. Nie porównywałbym pod względem technicznych prac Tylera z nowym Shrekiem, bo naprawdę to trzeba bardzo chcieć by nie usłyszeć miażdżącej różnicy w brzmieniu orkiestry i wydawanych przez nią dźwięków, które przypominają zadziwiająco jakieś tematy :) .

    PawelStroinski:.a orkiestracje tematu HGW zawstydziły jego autora.

    Tu się zgodzę temat pod batutą Dodda brzmi lepiej . Swoją drogą nigdy nie mogłem zrozumieć czemu np Kaspian brzmi tak płasko , no może nie tak jak np. nowy Chajdecki, ale momentami , jest tak jakoś plastikowo a dodatkowo pikanterii dodawał fakt, że to facet, który potrafi sobie tak dobrze radzić z orkiestrą jak w Shreku Trzecim, wszystko jest na miejscu, nie brak rogów trąbek które pomogły uzyskać pełniejsze brzmienie. Co ciekawe, co mnie trochę ucieszyło, to, że Prince orkiestracje się zdecydowanie poprawiły( może tego nie słychać, bo ściana elektroniczna, może zakryć dźwięki orkiestry) , ale chyba zaryzykowałbym stwierdzenie, że są lepsze od Kaspiana na pewno, ale chyba też niż w Kohu. Chyba HGW się poprawił w tym punkcie. To bardzo cieszy.