| Koncerty |
|
|
 |
| ~~
Dzień 1 ~~
|
~~
Dzień 2 ~~
| ~~
Dzień 3 ~~
|
~~
Opinie ~~ |
|
I w
taki oto sposób przebiegał 2 Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie.
Festiwal który bez wątpienia zwrócił uwagę polskich miłośników
muzyki filmowej a zapewne też znaczną ich część sprowadził w ten
majowy weekend do Krakowa. Mimo pogodowych perturbacji, gwałtownych
modyfikacji programu i wielu niewykorzystanych biletów na koncert Tana
Duna, festiwalowa publiczność wyjeżdżała ze stolicy Małopolski
zadowolona. W końcu miało miejsce wydarzenie niecodzienne, będące dla
wielu spełnieniem marzeń i okazją do poznania swoich idoli.
Nagromadzenie wielkich nazwisk świata muzyki filmowej na tegorocznym
Festiwalu zagwarantowało mu miejsce w pamięci i sercach polskich
fascynatów tej dziedziny sztuki. Zapewne dla wielu osób stał się on
początkiem przygody z muzyką filmową. Dla nas - portalu
MuzykaFilmowa.pl - była to szansa na spotkanie z naszymi czytelnikami,
przygotowanie kilku festiwalowych atrakcji i świętowanie niekończącej
się muzycznej uczty. Zresztą, przeczytajcie sami co każdy z nas ma na
ten temat do powiedzenia...
|
|
|
|
Łukasz
Waligórski
|
|
Ten
Festiwal był dla nas niezwykle ważny - dla każdego z nas z osobna jak i całego
portalu MuzykaFilmowa.pl. Po raz pierwszy mieliśmy szansę współpracy
na taką skalę z instytucjami tworzącymi obecnie największy festiwal
muzyki filmowej w naszym kraju. Efektem tej współpracy były między
innymi Akademie Festiwalowe jak i liczne omówienia programu jakie znalazły
się w książce festiwalowej. Dla mnie, jako wieloletniego entuzjasty muzyki
filmowej, był to kolejny krok w spełnianiu własnych marzeń. Być może
brzmi to górnolotnie ale spotykane się z najwybitniejszymi kompozytorami,
rozmawianie z nimi, słuchanie ich muzyki i otoczenie ludzi dzielących moją
pasję nieodmiennie jest dla mnie świętem i powodem do ogromnej radości.
2. Festiwal Muzyki Filmowej dostarczył mi mnóstwo takich momentów, o których
długo będę pamiętał i opowiadał. Także wiedza zdobyta podczas spotkań
z artystami oraz naszymi czytelnikami to nieoceniony kapitał do dalszego
rozwoju naszego portalu...
Moje osobiste podsumowanie festiwalu wykracza
też poza wrażenia z poszczególnych
jego wydarzeń i koncertuje się na dostrzeganiu ich w szerszym kontekście.
Przede wszystkim uważam, że tego typu imprezy są obecnie jedynym, przyszłościowym
sposobem na
"sprzedawanie" muzyki filmowej i zainteresowanie nią szerszego
audytorium. W czasach gdy płyt z muzyką filmową ubywa na sklepowych półkach
a pobieranie jej z internetu praktycznie nie przynosi żadnych korzyści jej
twórcom, takie koncerty, spotkania i festiwale zdają się być jedynym
sposobem na zwiększenie jej znaczenia. Dzięki temu muzyka filmowa w końcu
zyskuje twarz swoich twórców - często postaci niezwykle charyzmatycznych i
barwnych - przestając być tylko kolejnym, anonimowym, elementem filmu. W
tym miejscu chcę podziękować wszystkim osobom napotkanym podczas naszego
czterodniowego pobytu w Krakowie - przede wszystkim kolegom z
MuzykaFilmowa.pl: Jackowi Skulimowskiemu, Mefisto, Damianowi Słowioczkowi jak
i towarzyszącym nam Wojtkowi i Gosi. Szczególne podziękowania kieruję do
organizatorów Festiwalu a wśród nich Oli Nalepy, Agaty Grabowieckiej ale
przede wszystkim Roberta Piaskowskiego, którego zaangażowanie i pomysły
sprawiły, że Festiwal miał taki a nie inny kształt. Dziękuję też
dziennikarzom RMF Classic, z którymi przyszło nam współpracować: Magdzie
Miśce, Dariuszowi Stańczukowi, Wojciechowi Musiałowi i Jadwidze Polus, a
także osobom z otoczenia głównych bohaterów Festiwalu - kompozytorów:
Piotrowi Tatarskiemu i Kaitlin Collins. Specjalne podziękowania także dla
Diego Navarro, Nancy Knutsen i Douga Adamsa za wspólną, jakże rozgrzewającą,
kawę w przerwie finałowego koncertu, oraz Piotra Krasnowolskiego za
profesjonalizm, bezpośredniość i fenomenalne tłumaczenia. Wielkie dzięki i do zobaczenia w
przyszłym roku!
|
|
|
|
Mefisto
|
|
Moje podsumowanie może być tylko jedno. Druga odsłona
krakowskiego święta muzyki filmowej była po prostu niezapomnianym przeżyciem.
Pomimo paru mniejszych i większych wpadek, mimo żartów, jakie stroiła
sobie z nas pogoda i mimo niewielkich organizacyjnych błędów (a te łatwo
można wybaczyć – to przecież dopiero druga edycja!) można mówić o
ogromnym sukcesie. To najlepsza tegoroczna impreza muzyczna w kraju (a
przecież rok się jeszcze nie skończył), która – co zresztą podkreślał
sam Tan Dun – z czasem na pewno stanie się jednym z najważniejszych
festiwali na mapie świata. Wystarczy jedynie poczekać. A jest na co, bo
już za rok w Krakowie ma pojawić się w końcu Howard Shore wraz z
finalną częścią "Władcy Pierścieni". Co potem? Zobaczymy, ale
trzeba przyznać, że apetyt rośnie wraz z jedzeniem... Tymczasem
serdecznie dziękujemy zarówno twórcom, którzy tłumnie przybyli do
Krakowa, jak i organizatorom, którzy zrobili wszystko, co w ich mocy i
jeszcze więcej, aby to marzenie mogło stać się rzeczywistością. Dziękujemy
i do zobaczenia za rok!
|
|
|
|
Damian
Słowioczek
|
|
Pierwszy
Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie był niespodzianką, Drugi to już
zupełnie inna historia. Jeśli nadal będzie się on rozwijał w takim
tempie, to jestem pewien, że potwierdzą się słowa Tan Duna, który mówił,
że za parę lat Kraków stanie się jedną z najważniejszych na świecie
aren muzyki filmowej, która przyciągać będzie pod Wawel coraz to
bardziej utytułowanych artystów. Już za rok zjawi się sam Howard
Shore, który poprowadzi koncert muzyki z "Powrotu Króla". Ponownie
zjawi się Tan Dun. Mnie to już wystarcza, aby odliczać dni do
kolejnego, III Festiwalu. Tymczasem tegoroczny, II Festiwal, upłynął mi
właśnie pod znakiem Tan Duna. Chociaż czekałem na jego koncert z
niecierpliwością i wiedziałem, czego mniej więcej mogę się spodziewać,
to to, co dane mi było usłyszeć i zobaczyć znacznie przerosło moje
oczekiwania.
I
chociaż Max Raabe był fenomenalny, "Pachnidło" urzekające, "Dwie
wieże" wyszły perfekcyjnie i oczywiście kompletnie porwały mnie i
oszołomiły swoim rozmachem, a Kaczmarek + Deyhim przynajmniej w
pierwszej połowie koncertu naprawdę poruszyli, to właśnie występ Tan
Duna jest tym wydarzaniem, które wzbudziło we mnie najwięcej emocji. Na
jego wspomnienie do dziś dostaję dreszczy i jestem pewien, że będzie
się tak działo jeszcze bardzo długo. Pewnie aż do koncertu Duna za rok
;) ~
|
|
|
|
Jacek
Skulimowski
|
|
Bez
bicia przyznam się, że 2. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie, był moim
pierwszym tego typu przeżyciem, gdzie na żywo mogłem usłyszeć muzykę
specjalnie stworzoną do ruchomych obrazów. Trudno mi więc porównywać
ten festiwal do innych tego typu imprez, wrażenia jakie z niego wyniosłem
są bardzo pozytywne. Orkiestry, które dla nas grały spisywały się
niemal bezbłędnie, odtwarzając znane motywy tak jakby słyszało się
je z płyty. Oczywiście nie wszystko było tak idealnie zgodne z oryginałami,
jednak te szczegóły wcale nie wpływały na ogólne wrażenie. To samo
tyczy się problemów z odbyciem się niektórych koncertów, spowodowanym
przez warunki pogodowe, z czym zresztą według mnie organizatorzy
poradzili sobie całkiem nieźle. Zresztą takie rzeczy przydarzają się
często podczas wydarzeń o takim rozmachu.
A rozmach z jakim zrobiono ten
festiwal to jedna z tych rzeczy, która przytłacza wszelkie minusy. Oto
bowiem w trzy dni mogliśmy przeżyć niesamowite chwile z muzyką filmową
taką jaką znamy – zróżnicowaną – bo każdy koncert był tak
naprawdę spotkaniem z zupełnie innym stylem. Do tego sama obecność i
możliwość słuchania opowieści kompozytorów o ich pracy, to coś
wspaniałego. I to wszystko działo się u nas, w Polsce, na wyciągnięcie
ręki. Wydarzenie, którego nie można przegapić!
|
| ~~
Dzień 1 ~~
|
~~
Dzień 2 ~~
| ~~
Dzień 3 ~~
|
~~
Opinie ~~ |
|
|
|
|
|