• Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan
  • Game of Thrones – season 7
Koncerty

 

 

Wstęp Akademie Koncerty Za kulisami Opinie

Czy "czwórka" w tytule zobowiązuje? Organizatorzy krakowskiego święta muzyki filmowej udowadniają, że tak, o czym mogliśmy nie tak dawno przekonać się na własnych uszach. Od poprzedniej edycji minął calutki rok i przez ten czas zmieniło się naprawdę sporo. Mimo wszystko dość skromna do nie dawna impreza, jadąca głównie na popularności "Władcy pierścieni" i ciągłej obecności Tana Duna przeobraziła się w prestiżowe wydarzenie, w dodatku jakże zróżnicowane pod względem repertuaru. Co prawda jedną trylogię zastąpiła druga (co potwierdzi się jeszcze za rok), a orient wciąż jest obecny, ale skala, rozmach i organizacja to już dwa różne światy, o czym świadczy choćby wydłużenie widowiska o dodatkowy dzień. Krakowski festiwal dorósł i stał się światowej skali ewenementem, na który tłumy walą drzwiami i oknami. Mieliśmy szczęście obserwować ten pozytywnie zaskakujący fakt i teraz z równie dużą radością zapraszamy na relację z tegoż wydarzenia.

Zaczęło się od wykucia dziewięciu pierścieni... Nie, zaraz – to było wcześniej...  Tym razem Kraków przywitał fanów muzyki filmowej palącym słońcem. Pustynna pogoda nie odstraszyła jednak najwierniejszych fanów, dziennikarzy i, rzecz jasna, zaproszonych gości od pojawienia się na ceremonii otwarcia. Punktualnie o 14:30 w budynku Mangghi, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej stawili się kompozytorzy, dyrygenci i gro osób związanych z festiwalem. Skromna i luźna ceremonia zaczęła się niestety, niezależnym od organizatorów falstartem. Okazało się bowiem, że ani Joe Hisaishi, ani Klaus Badelt – czyli, było nie było, największe gwiazdy tej edycji – nie przybędą na uroczystość. Nieobecność tego pierwszego tłumaczono trwającymi cały dzień próbami do wieczornego koncertu, choć nieoficjalnie mówiło się, że duży wpływ na absencję artysty ma jego trudny charakter i silna wiara w... przesądy. Badelt miał z kolei dopiero w nocy przybyć do Krakowa. Jak się jednak okazało Niemiec zupełnie odwołał swą obecność, tłumacząc to sprawami osobistymi. Cóż, pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da...

Następnie wszyscy obecni artyści zostali przedstawieni – Masashi Hamauzu, autor ilustracji do "Final Fantasy XVIII"; Bartosz Chajdecki, kompozytor "Czasu Honoru"; Adam Skorupa i Krzysztof Wierzynkiewicz odpowiedzialni za oprawę do drugiej części gry "Wiedźmin"; oraz dyrygenci: Arnold Roth (współtwórca projektu "Distant Worlds: Music From Final Fantasy"), Richard Kaufman (dyrygent Disneya i koncertu z Karaibów) i Diego Navarro (twórca, który miał przed sobą wykonanie muzyki do "Czasu honoru") – każdy z nich powiedział parę słów od siebie i padły też pierwsze pytania odnośnie ich twórczości. Żaden z nich nie krył zadowolenia z uczestnictwa w festiwalu – szczególnie polscy kompozytorzy byli dumni z możliwości zaprezentowania swojej muzyki większej publiczności. I trudno im się dziwić, bo przecież nie zdarza się to w naszym kraju zbyt często.

Po tym treściwym wstępie tradycyjnie pokrojono festiwalowy tort (w tym roku wyjątkowo słodki, nawet aż za bardzo ;), tym samym inaugurując całe wydarzenie, a następnie całość przybrała mniej oficjalny charakter – wszyscy rozluźnili się jeszcze bardziej, artyści zaczęli rozdawać autografy, chętnie pozowali do zdjęć i rozmawiali z głodnymi wiedzy fanami, a także dzielili się między sobą uwagami z muzycznego poletka. Reszta osób rozeszła się natomiast po mieście lub do domów, z niecierpliwieniem wyczekując wieczornego koncertu. [Mfs]