• Sztuka kochania
  • Tortue Rouge, La (Red Turtle, The)
  • Guardians of the Galaxy, Vol. 2
  • Så som i Himmelen (As It Is in Heaven)
  • Sling Blade
Koncerty

 

 

Wstęp Akademie Festiwalowe Koncerty Opinie

Aż trudno uwierzyć, ale to już pięć lat liczy sobie Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie! Przez ten czas wiele się działo, a rozwój imprezy zaskakiwał z roku na rok. Nie dziwi więc fakt, iż serca wielu ludzi na całym świecie zamarły w styczniu br., kiedy okazało się, iż jubileuszowa edycja FMF-u może w ogóle nie dojść do skutku, grzebiąc tym samym nadzieję na przyszłość. Sprawa jak zwykle rozbiła się o pieniądze, które na szczęście dla organizatorów i fanów (a ci poruszyli w międzyczasie cały internet) w ostatniej chwili zdołano jednak zebrać. Pod tym względem 5-ta odsłona krakowskiego święta zachwyca, gdyż jak na kryzys zdołano zebrać prawdziwą śmietankę gwiazd i przygotować iście imponujący program – i to w bardzo krótkim czasie. Tym bardziej jest nam więc miło, iż po raz piąty możemy oddać w czytelnicze PC-ty, laptopy, komórki i tablety relację z całego wydarzenia.

Tegoroczne otwarcie przebiegło pod hasłem: szybko, łatwo i przyjemnie. Zamiast pompy i zbędnego napuszenia inauguracja festiwalu przebiegła w lekkiej, wręcz koleżeńskiej atmosferze, której dali się ponieść zarówno obyci z Krakowem członkowie grupy Pale 3 (tym razem w okrojonym składzie, bez Johnny’ego Klimka), jak i Elliot Goldenthal wraz z małżonką, Julie Taymor, którzy gościli tu po raz pierwszy (mimo iż Elliot ma ponoć krakowskie korzenie – o czym sam wielokrotnie podczas festiwalu wspominał z humorem). Spotkanie odbyło się w Kinie Pod Baranami, na Rynku Głównym, a więc miejscu bardzo dobrze znanym i spełniającym przez cały festiwal swoistą ‘metę’, w której dziać się miały wszystkie najważniejsze wydarzenia – za wyjątkiem koncertów rzecz jasna. Tradycyjnie fotoreporterzy strzelili gościom tysiące fotek, padło sporo formalnych i mniej oficjalnych pytań do gości, którzy z uśmiechem i często nieskrępowaną ironią na nie odpowiadali (pod tym względem Goldenthal okazał się prawdziwą gwiazdą – jestem zresztą przekonany, że niektóre jego teksty przejdą do historii FMF-u), a na zakończenie jak zawsze pokrojono festiwalowy tort, którym zajadali się wszyscy zgromadzeni. Całość zamknęła się w niespełna godzinie, co związane było m.in. z próbami i przygotowaniami do koncertów, na które kompozytorzy musieli wkrótce się udać – uprzednio jednak zdołali zbratać się nieco z fanami, podpisując pierwsze partie płyt i pozując do kolejnych zdjęć. A potem przyszedł czas na dalsze atrakcje...

Tekst: Mefisto
Foto: Wojciech Wandzel