|
Sporo się
w roku 2005 mówiło o kontrowersyjnym filmie Anga Lee - "Tajemnica
Brokeback Mountain". Wiele osób określa ten obraz jako "gejowski film
kowbojski", ale to hasło w żaden sposób nie jest w stanie oddać jego głębi.
Piękne zdjęcia i spokojne prowadzenie akcji pozwala się delektować tym
filmem niczym najlepszym winem. Nie bez znaczenia pozostają także uczucia, które
wręcz wylewają się z ekranu i poruszają każdego, niezależnie od jego poglądów
i orientacji. Wielką rolę, w wykreowaniu niezwykłej siły oddziaływania tego
obrazu, spełniła muzyka argentyńskiego kompozytora – Gustava Santaolalla.
Kompozytor ten swoją przygodę z muzyką filmową zaczął od
"Informatora", do którego stworzył zaledwie jeden utwór. Później
przyszedł czas na ścieżki dźwiękowe do filmów "21 gram",
"Dzienniki motocyklowe" i właśnie "Tajemnica Brokeback
Mountain". Za tę ostatnią Santaolalla otrzymał niedawno Oscara...
W
filmie "Tajemnica Brokeback Mountain" muzyka Argentyńczyka pełni
szczególną rolę. Zasadniczo nie jest jej wiele, ale sposób i miejsca jej
wykorzystania można spokojnie nazwać geniuszem. To właśnie ta muzyka jest
odpowiedzialna za uwypuklanie emocji i uczuć tam gdzie nikt by się tego nie
spodziewał. Zwłaszcza w pierwszej części filmu, kiedy Ang Lee serwuje nam piękne
i refleksyjne widoki, muzyka Santaolalla wydaje się być niezastąpiona.
Spokojne dźwięki gitary, gdzieniegdzie podszyte smyczkami i instrumentami często
słyszanymi w piosenkach country (np. gitara dobro), brzmią w połączeniu z
obrazem wprost genialnie. Także słuchając tej muzyki z płyty nie sposób odmówić
jej uroku. Z racji na wiodącą rolę, jaką pełni tutaj gitara, mnie osobiście
bardzo ta muzyka przypominała dokonania Pata Metheny’ego na płycie "One
Quiet Night". Podobnie jak słynny gitarzysta, także Santaolalla zachwyca
pięknymi, choć skromnymi harmoniami i rozległym dźwiękiem gitary
barytonowej. Takie porównania nasuwają się najbardziej w kompozycji
"Brokeback Mountain 1", którą można uznać za temat góry Broken
Back, na której dzieje się akcja pierwszej części filmu. Także w kolejnych
wariacjach tego tematu ("Brokeback Mountain 2", "Brokeback
Mountain 3") można znaleźć piękny, rozległy dźwięk gitary, tyle że
tym razem w połączeniu z majestatyczną sekcją smyczkową.
Przez
całą ścieżkę dźwiękową przewijają się także inne tematy – mniej lub
bardziej wyraziste – ze świetnym "The Wings" na czele. Zasadniczo
to każdy instrumentalny utwór na tej płycie jest takim osobnym tematem, który
jest budowany za pomocą tych samych środków – gitary i subtelnych smyczków.
Dzięki temu cała ścieżka dźwiękowa utrzymana jest w takim jednolitym,
spokojnym i melancholijnym klimacie czerpiącym z muzyki country. Jedyną
kompozycją Santaolalla, która odbiega od tego schematu jest "An Angel
Went Up In Flames" w wykonaniu The Gas Band. Jest to bardzo żywy i
charakterystyczny kawałek, który kojarzy się z teksańskimi kowbojami tańczący
w saloonie... Niestety na płycie z muzyką z filmu "Tajemnica Brokeback
Mountain" można znaleźć zaledwie siedemnaście minut instrumentalnej
muzyki argentyńskiego kompozytora. Są one zawarte w dosłownie ośmiu
kompozycjach, które stanowią tutaj taki przerywnik między poszczególnymi
piosenkami.
No
właśnie... piosenki. Na krążku znajdziemy siedemnaście kompozycji, z których
aż dziesięć to piosenki, które jednocześnie trudno zdefiniować inaczej niż
country. Taki repertuar jest jak najbardziej na miejscu zważając na sam film,
tyle że wydaje się on być przeznaczony do dość wąskiej grupy słuchaczy...
W USA taka muzyka nie jest generalnie postrzegana jako sztuka najwyższych lotów.
Oczywiście istnieją rzesze jej zwolenników, którzy są w niej wręcz
zakochani, jednak współczesna pop-kultura naśmiewa się z country. To
zjawisko podobne to tego, jak u nas jest postrzegane... disco polo. Dlatego też
nie dziwią komentarze na zachodnich portalach poświęconych muzyce filmowej,
które nie wypowiadają się o tej płycie zbyt pochlebnie. Jeśli ktoś ma
uprzedzenie do muzyki country to ta ścieżka dźwiękowa na pewno nie
przypadnie mu do gustu. Jednak człowiek z otwartym umysłem i chęcią
odkrywania nowych brzmień, bez wątpienia stwierdzi, że większość z tych
piosenek jest po prostu świetna. Podobnie sądzę i ja. Nigdy nie przepadałem
na country jednak słuchając tej płyty nie bardzo potrafię zrozumieć,
dlaczego tak było. Takie piosenki jak "A Love That Will Never Grow
Old" (zasłużony Złoty Glob), "No One's Gonna Love You Like
Me", "I Don't Want To Say Goodbye" to niezwykle urokliwe kawałki
o miłości, których można słuchać w nieskończoność. Poza tym, co
ciekawe, muzykę w nich napisał także Gustavo Santaolalla. Jeśli ktoś
kiedykolwiek zastanawiał się jak brzmi country w wykonaniu argentyńskiego
kompozytora to tutaj ma okazję się o tym przekonać. Także inne piosenki
pojawiające się na tym krążku trzymają pewien poziom i oddają charakter
filmu. Niektóre z nich jak "I Will Never Let You Go" (także
kompozycja Santaolalla) czy "It's So Easy" wprowadzają tutaj sporo ożywienia
i dynamiki. Poza tym te piosenki pełnią dość istotną rolę w samym obrazie
stając się takimi muzycznymi rekwizytami podkreślającymi środowisko kowboi,
w którym toczy się akcja filmu.
Mimo
że sama płyta, jako taka, jest dość dziwną konstrukcją, to trzeba przyznać,
że ma on swój urok. Nigdy nie byłem zwolennikiem zamieszczania na jednym
wydaniu zarówno muzyki instrumentalnej, jak i piosenek – niezależnie od
proporcji. Nigdy nie potrafiłem zgadnąć, do kogo takie albumy są tak naprawdę
adresowane. Podobnie jest w przypadku "Tajemnicy Brokeback Mountain".
Jak dla miłośnika instrumentalnej muzyki filmowej, za mało jest tutaj
kompozycji Gustavo Santaolalla, a z kolei same piosenki, w stylu country, są
przeznaczone raczej do wąskiej grupy odbiorców. Dlatego też płyta z
"Tajemnicy Brokeback Mountain" przypadnie do gustu raczej tym osobom,
które zachwycą się samym filmem. Ten krążek oddaje, bowiem w pełni jego
charakter i specyficzny klimat - pod tym względem jest to chyba najlepsza płyta
z muzyką i piosenkami filmowymi 2005 roku... Zarówno piosenki jak i score
tworzą tutaj, bowiem jedną całość, która potrafi zaskoczyć swoją siłą
oddziaływania. Dlatego ostatecznie chciałbym polecić tę płytę, mimo że z
pewnością nie przypadnie ona do gustu każdemu. Postanowiłem wystawić jej
cztery, nieco naciągnięte, nutki dlatego że jest w niej coś niematerialnie
pięknego. W tych skromnych dźwiękach gitary autentycznie można znaleźć
wiele emocji, a i słucha się tego bardzo przyjemnie. Nie bez znaczenia
pozostaje też fakt, że dzieło Gustava Santaolalla świetnie działa w
filmie... Naprawdę warto poznać tę płytę, choć pewnie większość osób
po pierwszym przesłuchaniu pozwoli jej się zakurzyć na półce, aby jednak wrócić
do niej po obejrzeniu filmu...
Autor recenzji: Łukasz Waligórski
|
 |
01.
|
Opening
|
|

|
02.
|
He
Was A Friend Of Mine - Willie Nelson
|
|

|
03.
|
Brokeback
Mountain 1
|
|

|
04.
|
A
Love That Will Never Grow Old - Emmylou Harris
|
|

|
05.
|
King
of the Road - Teddy Thompson and Rufus Wainwright
|
|

|
06.
|
Snow
|
|

|
07.
|
The
Devil's Right Hand - Steve Earle
|
|

|
08.
|
No
One's Gonna Love You Like Me - Mary McBride
|
|

|
09.
|
Brokeback
Mountain 2
|
|

|
10.
|
I
Don't Want To Say Goodbye - Teddy Thompson
|
|

|
11.
|
I
Will Never Let You Go - Jackie Greene
|
|

|
12.
|
Riding
Horses
|
|

|
13.
|
An
Angel Went Up In Flames - The Gas Band
|
|

|
14.
|
It's
So Easy - Linda Ronstadt
|
|

|
15.
|
Brokeback
Mountain 3
|
|

|
16.
|
The
Maker Makes - Rufus Wainwright
|
|

|
17.
|
The
Wings
|
|