|
Film
"Those Secrets" to skromna telewizyjna produkcja z
wczesnych lat 90, o której mało kto w Polsce słyszał (bo też i
chyba nie była w ogóle rozpowszechniana). To dramat z dość
silnym akcentem erotycznym, opowiadający o kobiecie, która po
odkryciu romansu męża ucieka od niego i chcąc zapewnić godne życie
córce, powraca do zawodu prostytutki. Pomijając dość wysoki
poziom wykonania filmu, warto zwrócić w nim uwagę na wyjątkową
muzykę, którą wydano w równie wyjątkowy sposób. Jest to płyta,
która wchodzi w skład serii Mini Classics wytwórni Masters Film
Music. Seria ta, charakteryzująca się bardzo krótkim czasem
trwania poszczególnych pozycji (do dwudziestu paru minut muzyki na
krążku), powstała po to, aby udostępnić muzykę filmową, która
nie miałaby szans na normalne wydanie. Inna sprawa, że panowie z
wytwórni także nie zaszaleli. Pozycja ta została bowiem
wypuszczona w limitowanej edycji 1500 kopii i jest od dawna niedostępna.
Słowem prawdziwy biały kruk w twórczości kompozytora i w muzyce
filmowej w ogóle. Czy warty tego całego zamieszania?
Jedyna
poprawna odpowiedź brzmi: TAK!!! Nawet, jeśli schowamy swoje
personalne odczucia do worka (obiektywność w modzie ;) i tenże
worek wrzucimy do rzeki. Oczywiście fani i ludzie obyci z tematem będą
czerpać z tej pozycji znacznie więcej radości, niż postronni
laicy, ale i ci ostatni z pewnością nie stracą - co najwyżej mogą
zyskać. W tych niespełna 17 minutach zawarte jest bowiem tyle różnych
tematów, tyle niezwykle różnorodnych brzmień, że trudno w
bogatej twórczości kompozytora o drugą taką partyturę. Każda,
naprawdę każda ścieżka, począwszy od "Main-", a na
"End Title" skończywszy jest warta osobnej wzmianki i
uwagi - tyle tu różnorodności i barw muzycznych. Myślę, że zarówno
ma to uzasadnienie w samym filmie, skłonności Newmana do
wszelakich eksperymentów (szczególnie w tamtych latach), jak i twórcza
swoboda. To nie jest jeszcze przecież ten słynny Newman, którego
wszyscy znają. To wciąż jeszcze, pomimo kilku sukcesów, syn TEGO
Newmana. Do tego, co już napisałem, film trafia wprost do
telewizji. Nie ma, więc wygórowanych żądań - muzyka ma stanowić
tło i ilustrację. Nie ma rosnących oczekiwań - wystarczy, że
najmłodszy Newman po prostu zrobi swoje, a i tak większość
telewidzów nie zwróci na to uwagi. O zakupie płyty, która i tak
cudem została wydana, już nawet nie wspominam. Nie ma presji ze
strony reżysera czy producentów. Dlatego też wyraźnie słychać,
że Thomas dał się ponieść chwili, swoim instynktom i wyobraźni.
I wyszła mu niesamowicie magiczna kompozycja.
A
magia, jak zwykle u tego pana, zawarta jest w doborze instrumentów
i wygrywanych przez nie dźwiękach :) W tym jednak przypadku nawet
nie będę próbował wymienić wszystkich urządzeń, jakie zostały
użyte, gdyż łatwo o potknięcie. Z pewnością są to, jak
zawsze, wszechobecne smyczki w postaci mniejszej lub większej
grupy, dalej flety, fortepian, bodajże lira, parę instrumentów dętych
i de facto syntezatory, do których dołącza keyboard (o ile się
nie mylę). Także sporo jest dzwonków, dzwoneczków, cymbałków i
całej gamy tych mniejszych instrumentów, które na ogół dopełniają
klimatu. Tutaj w kilku utworach, jak chociażby w niesamowicie krótkim
i dynamicznym "Beginning Then" stawiane są na równi z
tymi większymi, a nawet wybijają się na pierwszy plan.
Co
do wspomnianej elektroniki, to jest tu ona, wbrew pozorom,
wszechobecna. Myślę, że w paru miejscach, nadal wyraźnie widać
wpływ lat 80, co swoje apogeum osiąga w kawałku "Good-bye
Airplanes", które w pierwszej części brzmi, jak żywo wyciągnięte
z mrocznego "The
Hitcher" Ishama!! Kiedy indziej, jak w "Considerable
Groove" czy "Crackhead" (notabene wymieniłem właśnie
bodaj 3 najbardziej "posępne" utwory tej płyty) można
doszukać się dalekiego echa Tangerine Dream oraz wcześniejszych,
bardzo atonalnych kompozycji Newmana. Dodatkowo, co też zrzucam na
sample i inne elektroniczne dzieła, wszystkie utwory są ze sobą
idealnie powiązane. Choć trudno tu mówić o wyrazistym temacie
przewodnim - coś takiego się przewija przez wszystkie
"Title", ale za każdym razem w innej wersji i intonacji -
to każda ścieżka jest zbliżona rytmem i klimatem na tyle, że
mamy wrażenie, iż tenże temat obecny jest cały czas, choć
utwory bywają skrajnie różne emocjonalnie i instrumentalnie.
Oczywiście cały ten akapit, to tylko moje spostrzeżenia, z którymi
niekoniecznie trzeba (a nawet nie trzeba - zachęcam do konfrontacji
;) się zgadzać, choć na pewno coś w tym jest. Przede wszystkim
jednak wszystkie te elementy bardzo często występują razem, tuż
obok siebie. Bardzo krótkie, jednominutowe utwory, przepełnione dość
szybkimi rytmami i całą paletą urządzeń je wygrywających,
stanowią więc niezły orzech do zgryzienia, a jednocześnie to
masa zabawy - takie muzyczne puzzle lub inna gra wymagająca odrobinę
cierpliwości i uwagi - na znacznie więcej, jak jeden raz. A jeśli
komuś brakuje tych przywar, to wystarczy bez namysłu dać się
ponieść tym wszystkim dźwiękom. I gwarantuję, że też się nie
zawiedzie.
Temat
filmu jest dość dramatyczny i jednoznaczny, a mimo to (a nawet
zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie dlatego) w każdym, nawet
najbardziej smutnym i ponurym fragmencie, słychać nutkę szaleństwa
i optymizmu. To dźwięki, które koją duszę absolutnie. Siedemnaście
minut, a za każdym razem, nawet przy uruchomieniu wyobraźni i próbie
dopasowania do konkretnych dźwięków filmowej akcji, odpoczywam i
czuję się nad wyraz dobrze, pogodnie. A potem zwykle zapuszczam płytę
raz jeszcze, gdyż mija ona niesamowicie (i zdecydowanie zbyt)
szybko. I choć ocena wydaje się za niska po tych wszystkich słowach
i peanach - czy nawet powiedziałbym, że celowo zaokrągliłem ją
w dół - to i tak jest to jeden z moich ulubionych Newmanów, nie mówiąc
już o filmowej ilustracji jako takiej. Dlatego też uważam, że jeśli
ktoś będzie miał tą pozycję w zasięgu, to jest to absolutne
"must have".
Autor
recenzji: Mefisto
|
 |
01.
|
Main Title
|
|

|
02.
|
Good-bye
Airplanes
|
|

|
03.
|
Beginning
Then
|
|

|
04.
|
Considerable
Groove
|
|

|
05.
|
Wide Eyes
& Little Feet
|
|

|
06.
|
Sitting Still
|
|

|
07.
|
Title 3
|
|

|
08.
|
Crackhead
|
|

|
09.
|
Beginning Now
|
|

|
10.
|
Title 2
|
|

|
11.
|
Cold Morning
|
|

|
12.
|
End Title
|
|