|
Wiele osób
słuchających muzyki filmowej często zapomina, że świat nie kończy się
tylko na kinie europejskim i hollywoodzkim. Przyznam szczerze, że mi też się
to czasem zdarza, jednak zawsze udaje mi się w porę opanować. Ostatnio po
kilku miesiącach ciągłego słuchania ścieżek dźwiękowych, wątpliwej jakości,
pochodzących z Hollywood jak i starego kontynentu, postanowiłem sięgnąć po
twórczość pewnego japońskiego kompozytora. Muzyka filmowa powstająca do
azjatyckich obrazów zawsze była dla mnie czymś niezwykle ciekawym i fascynującym.
Ten nieco zapomniany na mapie światowego kina kontynent, wydał bowiem na świat
wielu utalentowanych twórców. Wielka szkoda, że nie mogą oni wraz ze swoimi
dziełami przebić się do przez mur, który postawiła amerykańska reklama.
Tylko tak nieliczny artyści na Tan Dun odnieśli światowy sukces, zyskując
jednocześnie spory rozgłos.
Jednak
dla mnie wyznacznikiem niezwykłego talentu i potencjału drzemiącego w
azjatyckich kompozytorach jest Joe Hisaishi. To jeden z tych nielicznych twórców
muzyki filmowej, których ośmielam się nazywać geniuszami – a nie jest ich
wielu. Ten Japończyk jest obecnie jednym z najlepszych kompozytorów na świecie,
niewiele ustępując takim sławom jak John Williams czy Hans Zimmer. Jestem
przekonany, że gdyby tylko Hisaishi zechciał zamieszkać w Hollywood i tam
tworzyć, stałby się równie sławny na świecie jak Ci dwaj kompozytorzy. W
swoim rodzimym kraju jest uznawany niemal za boga, a każda kolejna płyta
rozchodzi się w rekordowych nakładach. Może to dziwić, jednak kiedy raz usłyszy
się muzykę Hisaishiego, łatwo się w nim zakochać i zrozumieć fenomen jego
postaci.
Ostatnio
miałem okazję posłuchać jednej z najnowszych płyt tego niezwykłego
kompozytora – "Otoko-tachi no Yamato". To zrealizowana z ogromnym
rozmachem wojenna superprodukcja o losach największego pancernika w dziejach II
Wojny Światowej. Projektowany i budowany w największej tajemnicy przez
najwybitniejszych japońskich specjalistów pancernik Yamato miał zdecydować o
losach II Wojny Światowej. Nie dziwi fakt, że zadanie skomponowania muzyki do
tej japońskiej superprodukcji otrzymał właśnie Joe Hisaishi. W końcu to
jeden z najbardziej znanych i cenionych twórców muzyki filmowej w Azji i do
tego rodowity Japończyk. Ze swojego zadania wywiązał się bezbłędnie, tworząc
muzykę niezwykle charakterystyczną i wyrazistą. Już od pierwszych taktów ma
się świadomość, że jest to ścieżka dźwiękowa z filmu wojennego.
Wszechobecne są tutaj klasyczne werble, kojarzące się z wojskiem oraz
rozbudowana sekcja dęta na czoło, której często wysuwa się trąbka.
Hisaishi skomponował także świetny temat, niezwykle podniosły, ale i
liryczny zarazem. Początkowo skojarzył mi się on z jednym z motywów akcji,
jakie Harry Gregson-Williams skomponował do filmu "Opowieści
z Narni: Lew, Wiedźma i Stara Szafa". Jednak im dłużej go słuchałem
tym podobieństw było mniej, a jedynym wspólnym elementem okazał się rytm
wybijany przez werble i przewijające się w tle potężne chóry.
Niezwykle
ciekawą sprawą w "Otoko-tachi no Yamato" japońskiego kompozytora
jest jego amerykańskość. Od jakiegoś czasu można zauważyć, że Joe
Hisaishi coraz bardziej interesuje się tym, co powstaje w Hollywood - pokazał
to już w "Ruchomym
zamku Hauru". Doskonale wyczuwalne były tam wpływy Johna Williamsa i
George’a Gershwina. W "Otoko-tachi no Yamato" inspiracje amerykańskimi
klasykami są jeszcze bardziej widoczne, co dla mnie osobiście nie jest zbyt
pozytywnym zjawiskiem. W takich kompozycjach jak "Otoko-tachi no
Yamato" czy "Hikaruumi" bez problemu można rozpoznać fragmenty
"Indiany Jonesa" Johna Williamsa i tego bardzo przygodowego charakteru
muzyki Amerykanina. Na tym się jednak nie kończy. Kompozycja "Shizumi
Yuku Taiyo" to wręcz kopia muzyki akcji z "Gwiezdnych Wojen –
Mrocznego Widma". W kilku fragmentach pojawiają się też bardziej ponure
motywy przywodzące na myśl
"Monachium" Johna Williamsa. To są podobieństwa, które
najbardziej rzucają się w uszy i najbardziej przeszkadzają. Jednak sporo jest
tutaj także innych drobiazgów, które pokazują, że Hisaishi bardzo inspiruje
się Ameryką. Różne drobne zabiegi orkiestracyjne, przejścia, pasaże czy
typowy Mickey Mousing nie pozostawiają w tej sprawie złudzeń. Kompozytor
starał się zbudować atmosferę patosu, ale i jednocześnie dramatyzmu
wykorzystując wzorce i archetypy występujące w kinie hollywoodzkim i trzeba
przyznać, że wyszło mu to całkiem nieźle.
I
to jest właśnie paradoks tej muzyki i jednocześnie geniusz Hisaishiego. Mimo
tych wszystkich nawiązań i podobieństw słucha się tego z wielką przyjemnością
– niczym jakaś mistyczną opowieść, która wciąga już od pierwszego
taktu. Takie ścieżki dźwiękowe i takie filmy już w Hollywood od dawna nie
powstają. Jest to potężny, epicki score wykonywany przez żywą orkiestrę
bez żadnych elektronicznych ulepszaczy. Mamy prosty, chwytliwy temat przewodni
pojawiający się w różnych aranżacjach, świetne orkiestracje i wysoki
poziom wykonania. Miejscami można wyczuć tutaj także klimat świetnego "Tomcia
Palucha".
Przeszkadzają
jedynie dwie rzeczy. Pierwsza to długość krążka, która mocno przekracza 70
minut. W pewnym momencie tak długa płyta zaczyna po prostu nudzić, a
zdecydowanie jest tutaj kilka kompozycji, których mogłoby zabraknąć. Drugim,
dość pokaźnym minusem płyty są dwie piosenki. Pierwsza z nich to
"Yamato" a druga to zamykająca album "Close Your Eyes".
Obie wykonywane są w języku japońskim przez niejakiego Tsuyoshi Nagabuchi.
Nie są one zbyt porywające a zachrypnięty głos wokalisty i powolny rytm nie
ułatwiają ich odbioru. Innymi słowy po prostu nie pasują do patetycznej i
melodyjnej partytury Hisaishiego. Niemniej bardzo polecam tę płytę wszystkim
tym, którzy tęsknią za przygodowymi, ale i epickimi partyturami z lat 90,
kiedy to chwytliwe tematy i złożone orkiestracje były najważniejsze. Na tej
ścieżce dźwiękowej jest ich pod dostatkiem.
Autor recenzji: Łukasz Waligórski
|
 |
01.
|
Yamato - Tsuyoshi
Nagabuchi
|
|

|
02.
|
Yamato No Umi
|
|

|
03.
|
Otokotachi No Yamato
|
|

|
04.
|
Hikaruumi
|
|

|
05.
|
Heishi No Etude
|
|

|
06.
|
Seishun No Ishibumi
|
|

|
07.
|
Umi No Bohyo
|
|

|
08.
|
Shizumi Yuku Taiyo
|
|

|
09.
|
Ikiru Kakugo To Shinu Kakugo
|
|

|
10.
|
Eireitachi No Tabidachi No
Tabidachi
|
|

|
11.
|
Ai No Mujo
|
|

|
12.
|
Hana No Furu Gogo
|
|

|
13.
|
Nagori No Yuki
|
|

|
14.
|
Onnatachi No Yamato
|
|

|
15.
|
Tokko No Umi
|
|

|
16.
|
Sekibetsu No Fu
|
|

|
17.
|
Otokotachi No Banka
|
|

|
18.
|
Kaerazaru Umi
|
|

|
19.
|
Seishun No Junrei
|
|

|
20.
|
Asu Ni Ikiru
|
|

|
21.
|
Yamatoyo Eienni
|
|

|
22.
|
Close Your Eyes - Tsuyoshi
Nagabuchi
|
|