|
Muzyka z
gier komputerowych jest niczym młodsza siostra muzyki filmowej. Jak to w
rodzinie bywa na pierwszy rzut oka obie wydają się podobne, ale ostatecznie
jednak się różnią. Starsza jest bardziej ułożona i ściśle trzyma się
pewnych reguł wynikających z filmowej akcji. To ona jest odpowiedzialna za
budowanie dramaturgii konkretnych scen i ich emocjonalną narrację, pozostając
w ścisłym
związku z tym, co się dzieje na ekranie. Ta jej nieugiętość sprawia, że
czasem trudno ją polubić. Z kolei muzyka z gier komputerowych jest bardziej
swobodna. Reguły filmowej narracji jej nie dotyczą, dlatego często wydaje się
bardziej przystępna niż jej starsza siostra. Sprawia to, że zainteresowanie
muzyką z gier komputerowych wzrasta z zawrotną prędkością. Widząc potencjał
drzemiący w tym obszarze rynku muzycznego, wytwórnia Milan postanowiła wydać
swój pierwszy soundtrack z gry – "Alone In The Dark".
Gra ta, należąca do typu survival
horror, po raz pierwszy pojawiła się na rynku w roku 1992. Od tego czasu
doczekała się kilku sequeli, z których piąty ukazał się w ubiegłym roku.
To właśnie z niego pochodzi muzyka, wydana przez Milan. Jej kompozytorem jest
mało znany francuski twórca – Olivier Deriviere – mający już na swoim
koncie muzykę do dwóch części innej, utrzymanej w podobnej konwencji, gry
pod tytułem "Obscure". Francuz, aby uatrakcyjnić swoje najnowsze dzieło
postanowił zaprosić do współpracy wyjątkowy chór The Mystery of Bulgarian
Voices, który swego czasu zdobył nawet nagrodę Grammy. Trzeba przyznać, że
było to świetne posunięcie, bowiem dzięki bułgarskim śpiewaczkom, jest tu
naprawdę czego posłuchać. Niestety jest to też jedyne czego da się słuchać
na tej płycie...
Wsłuchując się w "Alone In The
Dark", trudno odmówić Deriviere talentu i świetnych pomysłów. Francuz w zgrabny
sposób łączy pewne wyznaczniki azjatyckiej i amerykańskiej muzyki filmowej.
Szybka gra perkusji połączona z egzotycznym brzmieniem chóru kojarzy się
chociażby z "Ghost in the Shell", "Battlestar Galactica" czy "300".
Z kolei muzyka spokojniejsza, kreująca w grze suspens i niepokój, wydaje się
być odbiciem typowej, hollywoodzkiej ilustracji muzycznej horroru. Trochę tu
też ambientu i nawiązań do minimalizmu jednoznacznie kojarzącego się z Philipem
Glassem. Najbardziej imponują jednak partie chóralne, śpiewane w języku bułgarskim.
Kompozytor doskonale wykorzystał egzotyczne i nieco apokaliptyczne brzmienie
The Mystery of Bulgarian Voices, tworząc kilka dynamicznych i chwytliwych tematów
wywołujących skojarzenia chociażby z "Navras" ("Matrix
Rewolucje").
Warstwa techniczna partii chóralnych także dostarcza sporo przyjemności
zaskakując różnorodnością brzmień, rytmów i dynamiki.
Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie pewna gigantyczna skaza na całości. A jest nią wszystko poza chórem,
który na tej płycie jest niestety jedynym zespołem autentycznie zatrudnionym do
nagrań. Cała reszta to tylko i wyłącznie sample, jak głosi
informacja na płycie, pochodzące z Vienna Symphonic Library. Są miejsca gdzie
"sztuczna orkiestra" brzmi bardzo wiarygodnie. To zazwyczaj kompozycje kreujące
suspens, w których tak naprawdę niewiele się dzieje. Jednak w utworach
bardziej dynamicznych, jedno wejście sekcji dętej blaszanej, potrafi zepsuć
przyjemność ze słuchania całości. Podobne wrażenie miałem słuchając
jakiś czas temu "Gedo Senki", jednak tam podobne sytuacje zdarzały się
tylko epizodycznie. Na płycie z "Alone In The Dark" takie zjawisko jest
wprost permanentne, a huśtawka jakości brzmienia potrafi wywołać nudności
szybciej niż rejs w czasie sztormu.
Kompozytor jakby zdając sobie sprawę z niedoskonałości nawet
najlepszych sampli, muzykę akcji oparł głównie na perkusjonaliach i chórze.
I trzeba przyznać, że zrobił to ponadprzeciętnie, za co należy mu się
wielkie uznanie. Tyle że nie mógł on skomponować w ten sposób całej ścieżki
dźwiękowej do "Alone In The Dark" stąd zgrzytów wynikających ze
sztucznego brzmienia sampli jest tu całkiem sporo. Dziwi to tym bardziej, że
większość soundtracków ze współczesnych gier komputerowych, prezentuje
zaskakujący rozmach wykonania, często przewyższający muzykę filmową. Pod
tym względem praca Francuza rysuje się jako przedsięwzięcie niskobudżetowe.
Trzeba więc przyznać,
że Olivier Deriviere skomponował kawał naprawdę świetnej muzyki, która
została jednak częściowo zabita przez fatalne wykonanie "sztucznej
orkiestry". To sprawia, że paradoksalnie po
przesłuchaniu "Alone In The Dark", wyżej ceni się samego kompozytora i
jego talent niż muzykę, którą się właśnie usłyszało.
Autor recenzji: Łukasz Waligórski
|
 |
01.
|
Prelude To An End
|
|

|
02.
|
Edward Carnaby
|
|

|
03.
|
The Fissure
|
|

|
04.
|
Collapsing Floors
|
|

|
05.
|
The Facade
|
|

|
06.
|
Reception Hall
|
|

|
07.
|
The Humanz
|
|

|
08.
|
Who Am I?
|
|

|
09.
|
Central Dark
|
|

|
10.
|
Crying New York
|
|

|
11.
|
Loneliness
|
|

|
12.
|
Bethesda Fight
|
|

|
13.
|
Killing The Fissure
|
|

|
14.
|
No More Humans
|
|

|
15.
|
Truth
|
|

|
16.
|
Niamam
|
|

|
17.
|
The Light Carrier Test
|
|

|
18.
|
Shto Li (A Capella)
|
|

|
19.
|
The Final Gate
|
|

|
20.
|
The Choice
|
|

|
21.
|
An End For A Prelude
|
|