Start | Recenzje | Artykuły | Koncerty | Kompozytorzy | Nuty | Konkursy | Media | Linki

O stronie

Daybreakers

Data publikacji: 08/02/2010

Daybreakers - Świt

"...ciężkie, miejscami wręcz przygnębiające brzmienie nie każdemu ma prawo się spodobać..."

Kompozytor: Christopher Gordon

Rok produkcji: 2010

Wytwórnia: Lionsgate Records

Czas trwania: 69:30 min.

 

Niedaleka przyszłość, rok 2019. Przez ostatnie lata tajemnicza choroba gnębiła ludzi zamieniając ich w wampiry tak, że teraz to one stały się panującą i dominującą rasą na naszej planecie. Niewielka resztka ludzi, których ominęła tajemnicza choroba, służy teraz jako najzwyklejszy pokarm dla rządzących światem wampirów. Jednak i one nie mają się z czego cieszyć, gdyż "pokarmu"(ludzi) jest coraz mniej i tym samym i im grozi zagłada. Brzmi ciekawie? Tak właśnie sądziłem wybierając się do kina na "Daybreakers" (pozwolę  sobie nie używać niezbyt trafnego polskiego tłumaczenia "Daybreakers. Świt"). Gdyż tak jak wampiry spragnione są krwi, tak ja spragniony jestem aby wreszcie ujrzeć dobry film o wampirach. Niestety po seansie "Daybreakers" moje pragnienie nie zostało zaspokojone. Początek filmu braci Spierig prezentuje się naprawdę dobrze i klimatycznie pokazując ciekawą wizję świata rządzącego i zamieszkanego przez "dzieci nocy". Niestety im dalej, tym bardziej "Daybrekers" przemienia się w typowy film akcji. I to niestety ze wszystkimi swoimi typowymi wadami, takimi jak schematyczność czy efekciarskość. Szkoda, gdyż sam pomysł pokazania świata rządzonego przez wampiry nie był taki zły i posiadał potencjał. Tak niestety film można jedynie pochwalić od strony technicznej, za dobre zdjęcia, efekty specjalne, scenografię i za klimatyczną muzykę Christophera Gordona. 

Najzagorzalsi miłośnicy muzyki filmowej powinni kojarzyć Christophera Gordona jako kompozytora ścieżek dźwiękowych do takich chociażby filmów telewizyjnych jak "Moby Dick", "Ostatni Brzeg", czy też "Miasteczko Salem". Szerszemu gronu Christopher Gordon może być znany jako jeden z trójki kompozytorów muzyki do filmu "Pan i Władca. Na Krańcu Świata" Petera Weira. Wszystkie te prace zostały pozytywnie przyjęte przez krytyków i tak też przy "Daybreakers" Gordon po raz kolejny udowadnia, że jest dobrym nietuzinkowym kompozytorem na którego warto zwrócić uwagę. 

Przy wszystkich moich pochwałach kierowanych w stronę Gordona, muszę zaznaczyć, że muzyka do "Daybreakers" nie zalicza się do tych łatwych w odbiorze i nie ma prawa każdemu się spodobać. Ja sam potrzebowałem trochę czasu, aby się przekonać do tej ciężkiej, chłodnej i przede wszystkim mrocznej muzyki. Tylko, że muzyka ta nigdy z założenia nie miała być ani miła dla ucha, ani przyjemna w odbiorze. Nie należy zapominać, że mamy do czynienia ze ścieżką dźwiękową do horroru, gdzie jedną z ważniejszych cech jest odpowiednie budowanie atmosfery, klimatu oraz napięcia. I cel ten Christopher Gordon w pełni osiąga serwując nam bardzo klasyczną w brzmieniu ilustrację do horroru opartą prawie wyłącznie o orkiestrę. Tym samym też próbując porównywać zdecydowanie bliżej "Daybreakers" klimatem do "Draculi" Wojciecha Kilara, czy też "Wywiadu z Wampirem" Elliota Goldenthala niż np. ilustracjom Paula Haslingera do serii "Underworld".

Jak na rasową muzykę  do horroru przystało partytura Gordona doskonale współgra z filmem, pomaga budować klimat i atmosferę, a kiedy trzeba potrafi naprawdę  przestraszyć i chwycić za serce swoim potężnym orkiestrowym brzmieniem. Próbkę tego potężnego brzmienia możemy usłyszeć, w doskonale otwierającym album "Immolation", gdzie po niepokojącym     i przejmującym początku słuchacz zostaje dosłownie zbombardowany potężnymi fanfarami. Większość albumu stanowi jednak muzyka ciężką, dość ponura, miejscami można byłoby rzecz, że wręcz depresyjna, której głównym celem jest budowanie niepokojącego, posępnego klimatu ("Nightfall", "Subsider", "Blood Lust"). I tego właśnie klimatu, poczucia grozy nie można muzyce Gordona odmówić. Mamy więc trochę underscore’u, suspensu, ponure partie smyczków i oczywiście złowieszczy, czasami zawodzący, a czasami wręcz krzyczący chór. Jest w tej ścieżce dźwiękowej coś takiego, że momentami słuchając jej naprawdę można poczuć jak ciarki przechodzą ze strachu po plecach. I za to należy się kompozytorowi szczególne uznanie, gdyż czyż właśnie tego nie oczekujemy od muzyki do horroru?

Oprócz typowej oprawy dla filmów grozy, otrzymujemy na tej ścieżce również dość ciekawą muzykę akcji. Action score w "Daybreakers" jest oparty prawie wyłącznie o instrumenty perkusyjne czego najlepszym przykładem są takie dynamiczne utwory jak chociażby "On the Run" czy też "Ambush". Podobnie jak z resztą muzyki jaką nam Christopher Gordon w "Daybreakers" serwuje tak i action score jest dość ciężki nie każdemu słuchaczowi ma prawo się spodobać. Ale miłośnicy trochę cięższego, ostrzejszego grania powinni być zadowoleni. Chwilę wytchnienia oferuje utwór "The Winery And The Cafe" z bardzo ładną i delikatną melodią, która jeszcze parę razy da nam na tej płycie o sobie znać. Jednak co jest wręcz symboliczne dla tej płyty ten króciutki, romantyczny motyw bardzo szybko cichnie, aby następnie w jego miejsce wszedł złowieszczy chór. 

To co stanowi o sile tej muzyki, to iście epicka końcówka tejże płyty. Pierwszy przedsmak otrzymujemy w dramatycznym "Into The Sun", gdzie pod jego koniec otrzymujemy doskonały popis chóru, niczym rodem z rewelacyjnych "Matrix: Rewolucje" Dona Davisa. Ale to dopiero początek, gdyż prawdziwy popis swoich umiejętności Christopher Gordon daje w "Spreading The Cure", który moim zdaniem zasługuje na dokładniejszy opis. Ten ponad 11 minutowy "kolos" rozpoczyna się wspaniałym, pełnym smutku i niepokoju solo na wiolonczelę. Kiedy wiolonczela cichnie, powoli daje o sobie znać złowieszczy chór, który szybko ginie zagłuszony przez potężne fanfary, które też z czasem cichną. I kiedy myślimy, że jest już po wszystkim do akcji wkraczają instrumenty perkusyjne wspomagane potężną sekcją dętą. W międzyczasie perkusje cichną, a zamiast nich daje wreszcie o sobie znać cała orkiestra. Potężny i naprawdę warty poznania jest to utwór. Ale czy najlepszy na płycie? Otóż nie, gdyż następujący po nim "Daybreak" jest moim zdaniem klasą samą w sobie. O ile reszcie utworów można zarzucić ciężkie brzmienie, brak melodyjności, to tego akurat nie można powiedzieć o "Daybreak". Utwór ten oparty jest w dużej mierze o ładny motyw, który mogliśmy usłyszeć w "The Winery And The Cafe". Tym razem jednak kompozytor "pozwala" temu tematowi się w pełni rozwinąć, nie przerywając go żadnym złowrogim chórem. I tak też na zakończenie otrzymujemy bardzo ładny, melodyjny utwór, który powinien zadowolić nawet tych, którym większość tej ścieżki dźwiękowej się nie spodobała.

"Daybreak" bardzo ładnie i z klasą kończy tę ścieżkę dźwiękową, ale nie kończy jeszcze całego soundtracku. Po za muzyką Christophera Gordona na płycie znalazła się jeszcze piosenka "Running Up That Hill" w wykonaniu znanego zespołu Placebo. I choć nie przepadam za coverami, tak muszę przyznać, że chłopakom z Placebo naprawdę ciekawie udało się prze aranżować piosenkę, którą to w oryginale śpiewała Kate Bush. Do tego też nie odnosi się wrażenia, aby ta piosenka była jakoś upchana na siłę czy też kolidowała z resztą płyty. Dlatego też muszę zaliczyć umieszczenie tej piosenki jako kolejny plus tego soundtracku.

Jestem świadom, że dla niejednego słuchacza "Daybreakers" w odsłuchu może być ciężkim orzechem do zgryzienia. Do tego przebrnięcie przez ten album, który ze swoimi 70 minutami jest zdecydowanie za długi, też nie jest zadaniem łatwym. Nie jest to też jedna z tych ścieżek dźwiękowych, do których chętnie się wraca przy każdej okazji. Ponure, ciężkie, miejscami wręcz przygnębiające brzmienie nie każdemu ma prawo się spodobać. Dlatego też jestem ostrożny z wychwalaniem tej ścieżki pod niebiosa i polecania jej każdemu, aby nie zostać później przez niektórych potępionym. Nie można jednak Gordonowi odmówić, że udało mu się stworzyć partyturę nietuzinkową, z pazurem (czy też bardziej z kłem), która doskonale spisuje się w filmie, ale i też nie najgorzej po za nim, budując niesamowity klimat, atmosferę strachu i przerażenia, a kiedy trzeba potrafi poderwać głośnym dźwiękiem fanfar. Jako muzyka do filmu grozy, ścieżka Gordona spisuje się bezbłędnie. Po za tym na tle dzisiejszych syntetycznych ilustracji do horrorów, "Daybreakers" ze swoim klasycznym orkiestrowym brzmieniem brzmi nad wyraz oryginalnie, wnosząc wręcz swoisty powiem świeżości do tegoż gatunku. Dlatego też jak ktoś jest spragniony mocnych wrażeń, chce poczuć atmosferę grozy, powinien zapoznać się z muzyką do "Daybreakers". Jest to naprawdę rasowa i pełnokrwista ścieżka dźwiękowa do horroru, jakich nie niestety nie ukazuje się już zbyt wiele.

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech



01.

Immolation

02.

Nightfall

03.

Humans

04.

Subsider

05.

On the Run

06.

Blood Lust

07.

The Winery and the Café

08.

Fermentation Tank

09.

Ambush

10.

Resurrection

11.

Drought

12.

In the Sun

13.

Blood Brothers

14.

Spreading the Cure

15.

Daybreak

16.

Running Up That Hill  - Placebo

 

© MuzykaFilmowa.pl, Łukasz Waligórski